Drodzy Bubersonfani!
Po tak długiej i męczącej przerwie, pojawiam się znowu (i zawdzięczacie to w dużej części mojemu prowadzącemu z urbany, który zarządził zajęcia na 13)! Pech chciał, że nie wrzucę wam do podziwiania Pimpasa i Runy, bo większość moich zdjęć znajduje się na kompie W (pozdro W), ale za to znalazłam inne rodzynki. Całkiem innego kalibru, powiedziałabym, rarytasy. Powiedziałabym nawet, że mały kawałek histori, czyli… zdjęcia z mojego fotobloga. Czasy (około) 1. liceum, czyli jakieś 5 lat temu.
To ja. Pamiętam, że to zdjęcie przypominało mi w jakiś sposób Willy’ego Wonkę. Nie pytajcie. Ja sama już nie wiem, czemu.
A to jakże fascynujące zdjęcie przedstawia sałatę i ogórek. Gdyby było choć trochę ostre, nawet może wyraziłabym trochę uznania. A że nie jest, to nie.
Ubogo, ubogo, ale zaraz mam zajęcia, trza się zebrać.
Do niezapóźnego zobaczenia!
I co mi powiesz, kiedy serce wypełnia żal, jak wielki głaz? Wszystko jest banalne. A głazu nie uniesiesz i nie wyrzucisz ot, tak.
Spojrzę jeszcze raz wstecz, na swoje życie. Co z nim?
Może od czasu trzeba wyłowić jakąś nadzieję? Małą wiarę w siebie i w to, że ja umiem, a nie, że się udaje.
Łzy oczyszczają. Ale od czasu do czasu trzeba przestać płakać i zacząć uśmiechać się do ludzi. Do małych promyków słońca, które sprawiają, że nie płaczesz cały czas…
Brak mi słów, wiecie?
Żeby dzień nie był czarną, czarną nocą
Żeby noc nie była studnią, co bez dna –
Kochaj mnie bez względu na wszystko A ja Ciebie nie mniej wcale, lecz tak samo Niechaj kocham Ciebie ja…