Czasem są takie dni, że już nie umiem sama zdecydować, jakiego koloru jest niebo. Dzisiaj jest taki dzień. I jakoś trzeba z nim żyć.

Co mi kto poradzi na moje wybory? I na to, że życie potrafi być na raz słodkie jak dojrzałe w słońcu jabłko, a raz nie do przełknięcia, drażniące jak chrzęszcząca między zębami ziemia?
Trzeba sobie żyć po cichutku, ukradkiem, łapiąc łapczywie każdy darowany mi oddech i uśmiech. Takie niby patetyczne, niby na siłę, a jakie prawdziwe. Jak tak sobie siedzę i myślę. Od czasu do czasu.

Nadchodzą takie ciepłe dni i pachnące wieczory. Oby pachnące, oby ciepłe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *