23.07.2008

…finds a convenient streetlight, steps out of the shade.

I co tu dużo mówić. To niebo wczoraj nad nami było tak niedoskonałe, i tak mało przejrzyste, w porównaniu do koloru Twoich oczu. Teraz i wtedy.
Najcieplejsze dłonie, najżyczliwsze oczy, jedno jedyne miejsce w sercu. Ile ja o tym marzyłam, wiesz? Całe lata, które ciągnęły się jak dobrze wyrobione ciasto. Teraz zostało tylko ciasto, każdy dzień umyka w jednakowym szczęściu. A ja nie staram się łapać ich, tylko Twoją dłoń. Bo to jest gwarancją dobrego życia, naprawienia mnie, gwarancją tego, że jutro będzie co najmniej tak zaspane, jak dziś, i wiesz – nikt mi tego nie może odebrać. Tak, jak nikt ot tak nie może rozedrzeć mojego ciała na pół, nie ryzykując mojej śmierci. Tak samo.

Nic, co z głębi serca, nic, co o miłości nie jest kiczowate. Jest słodkie jak miód na grzankach. Nie kiczowate. Jest jak zapach w ogrodzie różanym, wieczorem. Jak każda piosenka i wiersz o miłości, tak słodkie, otulające serce zakochanych, i uśmierzające ból zakochanych nieszczęśliwie. Każdego czeka to, co spotkało mnie, choć tak bardzo na to nie zasłużyłam, nikt nigdy nie zasłuży ani nie zasłużył. Coś, co jest tak ulatujące naszemu zrozumieniu, będzie dostarczać uczuć ulotnych i będących skondensowanym szczęściem. Zamknij w słoiczku, trzymaj w temperaturze pokojowej, wystawiaj na słońce, chowaj w czasie deszczu.

Ja siebie nie znam lepiej, niż Ty mnie.

http://www.youtube.com/watch?v=tim4VzHUUyQ

 

 

2 thoughts on “23.07.2008

  1. FOTY – WROCŁAW !! JA SIĘ PYTAM PO RAZ OSTATNI – GDZIE ONE SĄ ?!?!?!

  2. To dość niestosowny komentarz, biorąc pod uwagę treść i charakter notki. Powinnam była je wyłączyć, a foty pewnie masz na kompie. 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.