Wypada mi z rąk, a ja łapię, łapię… powietrze. I znowu umyka, jak niesforny listek na wietrze.

Jak Twoje spojrzenie.

Każda napełniona nadzieją myśl, że jeszcze dziś, i jutro. I jeszcze parę dni.

Proszę, parę dni. Parę miesięcy.

Parę lat?

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *