3-4.3.12 – najlepsze narty EVER

… tylko z W.

Należy tu oczywiście wspomnieć tak bardzo gadatliwego, jak i miłego Pana, który wynajął nam (wg W. ciemny) pokój, miłą Panią Lusię (w domyśle Lusię, tak ją nazwał W. z powodu nazwy lokalu, w jakim serwowała), która podała nam przepyszną pizzę hawajską, mały śmieszny sklepik, panów z wyciągarni, cudowne słońce, które nam przyświecało…

LOW IT! Więcej takich wyjazdów! Zapomniałam dodać, że śnieg był idealny… i spacer po pizzy też był idealny. I cały pobyt. Mńami.
Muszę powiedzieć, że całkiem oszczędnie na tym wszystkim wyszliśmy. W. dokonał genialnej transakcji w pierwszy dzień, kupując nam zjazdy w promocyjnej cenie, spaliśmy też za całkiem małą sumę… mówiłam, że idealnie, a kto nie był, nie wie co stracił!
Nie mogę się po prostu nadziwić. Teraz, jak wracam wspomnieniami do tych dni, to wydaje mi się to jakimś cudownym snem. A to było naprawdę!!! Taki wyjazd naprawdę nastraja pozytywnie (megapozytywnie!) na cały, caluśki tydzień. I jest więcej siły do boju.

Zostało nam teraz zaplanowanie większej ilości, podobnie cudownych wyjazdów. Nie mogę się doczekać.

Dziękuję, Waceku!

2 thoughts on “3-4.3.12 – najlepsze narty EVER

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *