bla ble bli

Wreszcie dorwałam aparat, i jakie cuda znalazłam… Jakiś zapomniany spacer z Karoliną, Bonem i Runą, na którym ukazała się w pełnym blasku świętość (a może takie wewnętrzne dobro i SPOKÓJ Szatańska? Kto wie…) Karoliny. Ogólnie, przede wszystkim chciałam zgrać zdjęcia (w zawrotnej ilości – aż trzy), które mi dziś zrobił W. Ale, ale. Najpierw Karolina, bo te zdjęcia długo czekały na publikację.

Tak teraz sobie patrzę i nie wiem, czy przypadkiem (niechcący) nie uchwyciłam Bona w dość specyficznej pozie, tudzież czynności, ale zostawmy to.

Dzisiejsza wycieczka pod Zamek Pszczyński (Hmm, którą to mamy godzinę? Otwarte mają do… 15 – czyli Pan Przewodnik), zaowocowała pierwszymi w mojej historii zdjęciami z panami, którzy pilnują zamku. Niechcący, za sprawą koszuli W., w moim mniemaniu (tak sądzę, patrząc na zdjęcia), upodobniłam się w zakresie stroju, do tego pana, obok którego stoję. Proszę ponadto wybaczyć mi mój ubiór – nie bardzo zastanawiałam się (jak widać) nad tym, jak biednie mogę wyglądać. Wyszło to dopiero na zdjęciu.

Poddaję się namuzowywaniu: http://www.youtube.com/watch?v=h9dlG-iq3F8&feature=related.

Pożyjemy, zobaczymy, a teraz czuję, że spanie zbliża się wielkimi krokami, a muza śpi już dawno. 🙁

Paps!

1 thought on “bla ble bli

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *