bulletproof

Kto kogo pierwszy przekona? Ja siebie że potrafię, ja ciebie że potrafię, ja świat że potrafię… Będę gadać aż przegadam. Wypluję płuca w wysiłku krzycząc i w końcu przekrzyczę. Wszyscy staną i będą patrzeć na mnie zdumieni w pierwszej i ostatniej ciszy. W ciszy, podczas której każdy a najbardziej ja, dojdę do wniosków do których nie doszłabym nigdy. Może wtedy, kiedy śmierć przyjdzie, stanie, zapuka i powie co się dziwisz. Przecież czas przychodzi dla każdego zbyt szybko lub zbyt niespodziewanie. Twoja sprawa i twoje zdziwienie. Każdy ma swoje zadanie na świecie. Moim jest przyjście w czasie, w którym nie spodziewasz się niczyjej wizyty. Kto kiedykolwiek widząc mnie zdążył powiedzieć dlaczego albo no wreszcie jesteś? Takie mam zadanie. Jakie było twoje nie wiem, choć ciekawość mnie zżera, czy to co widzę w twarzach to zadowolenie czy rozżalenie, że już czasu nie ma. Wierz mi, ludzie w obliczu śmierci wyglądają wszyscy tak samo, więc jest to chyba najmniej ciekawy zawód świata. Niemniej jestem za niego wdzięczna, bo choć zbyt często twarze na które patrzę przypominają maski, ja sama mogę dopowiadać historie. Patrzę na pogrążoną w żalu – prawdziwym lub nie – rodzinę, przyjaciół, nieprzyjaciół. Interesujące jest to, jak wszystkich jednoczę. W jednej chwili widzę na twarzach żyjących przemykającą troskę o własny czas, który się kończy od momentu poczęcia. Tylko w tej chwili tak szczerze przychodzi pytanie, gdzie się podziało moje życie. Gdzie dążę teraz. Widzisz, ile dobrego potrafię zrobić dla ludzi? Nie wiem, dlaczego się mnie tak lękają, skoro ciągle jestem obok nich. Nie rozumiem pełnego ulgi westchnienia to nie ja. Wiesz dobrze, że ciebie też to czeka a wtedy ktoś również westchnie z ulgą to nie ja. Zaraz potem przyjdzie do niego błogosławieństwo refleksji, gdzie leci mój czas. Ale to jest tylko jedna chwila. Jedną chwilę można wykorzystać lub zapomnieć tak szybko jak miły zapach poranka. Dziwi mnie tylko jedno. Jak można nie wykorzystać dwóch takich chwil, nie przeciągnąć ich w moment zamyślenia, dodać kolejne które idą za nimi, zapamiętać, zmienić, przestać się spieszyć… Przestać mieć ważniejsze sprawy. Nie przekonasz mnie, że jest coś ważniejszego od wykorzystania twoich chwil, zanim przyjdę zakończyć twój czas. Nie robiąc tego dla czyjejś pamięci o tobie, która przetrwa lub nie, nie mając w ogóle głębszego znaczenia dla ciebie. Robiąc to dla ciebie samej, w czasie kiedy jesteś dokładnie świadoma swoich wyborów, sukcesów i porażek, wytrzymałości lub jej braku. Tylko wtedy, kiedy jeszcze możesz odczuwać ból, krzyczeć, śmiać się i płakać. Potem pamięć zostaje sucha i bezbarwna jak jesienny liść. Trwa zamknięta między stronami książki, wspomniana wtedy, kiedy ktoś na nią zerknie, zapomniana wraz z odłożeniem na półkę. Wierz mi, sekretem dobrego życia jest jego przeżycie. Nic więcej… Potem tylko pył i nieżyczliwy czas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *