dobra noc

To taka szczęśliwa noc po beznadziejnym dniu. Takim, w którym nic dobrego się nie wydarzyło, żaden dobry anioł nie przyniósł niespodzianki. Ani razu nie wyszłam z domu. Po co wychodzić z domu?

Zanurzona w poczuciu braku własnej wartości. Pochłonięta, wymiętolona, przeżuta i wyrzucona. Wstaję i wiem, że to nie ten dzień, nie mój dzień. Ten dzień to mój wróg i ze złością na którą jeszcze przez chwilę mnie będzie stać wyrzucę z siebie że tego dnia mogłoby nie być. Po prostu, darujmy sobie czasem, nie wstawajmy z łóżka, skoro i tak z tego nic nie będzie. Pochłonie mnie dzień pełen ukłuć prosto w serce, tak cudnie zabójcze myśli. Po jednej stronie barykady ja, po drugiej mój stres i zniechęcenie. Na środku brak perspektyw. Brak chęci. Wyrwał mi ktoś w nocy koreczek z pleców i wyleciało ze mnie wszystko. Pofrunęła radość i nadzieja, która jeszcze wczoraj ukołysała mnie do snu. Dobra wróżka ukołysała mnie do snu a zła wybudziła z niego kopniakami.

A ja się temu wszystkiemu poddaję.

Co by było, gdyby tak kiedyś podnieść się z krzesła i iść do ciebie i ciebie i ciebie chociaż nie ma czasu? Przypomnieć sobie o ognikach które zawsze poprawią humor, wyciągną, otrzepią. Wyśmieją. Klepną w tyłek i wyślą w dalszą dzienną podróż. Nie masz takich ludzi koło siebie? Bzdura, każdy ma. A jak nie masz to weź najpierw siebie na tapetę. Siebie i swoje wady, zrób listę i się z nich rozlicz. Potem spokojnie możesz siąść i zapłakać nad swoim straconym życiem. Jak już popłaczesz i pokrzyczysz, to osiągniesz ten kochany spokój. Wreszcie się oczyścisz i będziesz mógł iść pokazać odsłonięte serce komuś.

Koniec twojej rozpaczy, bo to znaczy szczęście i że będziesz szczęśliwy coraz częściej.

Czy da się pokonać w sobie dół i zły humor i złość i cały smutek? Siąść z gniewną miną, gapić się na piąty sezon serialu i od czasu do czasu westchnąć ciężko. Wspaniale radząc sobie ze stresem, ciężarem na sercu i wszystkim złym co mnie spotyka. Rozrysować smutek na stu diagramach i napisać sto poradników o stresie. Jeśli ci się udało w ten sposób pokonać zły nastrój to jesteś chyba pierwszym człowiekiem na świecie. Gratuluję i chcę cię poznać.

Bo ja sądzę że to tak nie działa. Sam dojdziesz do super wniosków, myśląc nad swoimi wadami w tę i z powrotem. Nie wnikam w twój introwertyzm. Jest na pewno genialnie samemu sobie poradzić. Ale radzę głupią może rzecz. Wyjdź do kogoś z tym całym złym humorem i na swój tylko sposób go wykrzycz. Pokłóć się z nim i rozpłacz w końcu. Pierwszy raz w życiu rozpłacz się przed kimś. Wierz mi, im szybciej to zrobisz, tym mniej czasu zmarnujesz na egoistyczne i egocentryczne pierdzenie. Trudne, ale sama sobie to muszę powiedzieć. Każdy ma ochotę czasem się nad sobą użalić. Ale, wybaczcie, wystarczy na to jakieś około cirka pięć minut. A potem się klepnij w łeb i idź daj szansę komuś. Daj szansę zobaczyć się w beznadziejnym stanie, beczącego albo wybuchającego złością. Klącego na czym świat i ludzie stoją. Wyzywającego wszystkich od chamów. Wiesz, to też dobry test dla człowieka. Jak człowiek się nie obrazi to znaczy że jest niesamowity. I jest diamencikiem w stosie gówna. Co się robi, kiedy się znajdzie diament w stosie gówna? Nie oszukujmy się, jeśli jesteśmy takimi, ot, studentami na przykład, to wspinamy się na górę gówna i wyławiamy diamencik. Jesteśmy cali brudni i śmierdzący ale diamencik polerujemy i chowamy.

Wypoleruj sobie i schowaj przyjaciela.

To takie niezawodne koło ratunkowe. Strażnik, dość nieświadomy swojej roli, naszego szczęścia. Całe zasoby naszej radości w nim. W tym małym diamenciku, który znaleźliśmy po wielkiej przeprawie przez gówniane drogi. Tak samo trudna będzie droga do czyichś drzwi. Jeszcze trudniejsze będzie wsadzenie ręki w ten gnojownik, czyli powiedzenie tego wszystkiego, z czym przyszliśmy. To takie rozebranie się i czekanie na wyszydzenie. Całkiem biedny i samotny człowiek. Ale kiedy powiesz, będą dziać się rzeczy na które nikt nigdy nie zasłuży. A potem będziemy wracać i nigdy już zły dzień nie będzie złym dniem. Złą chwilą najwyżej. Źle dobranym dźwiękiem w harmonijnym życiu.

I jak będę umierać to będę wiedzieć, że było dobrze, ale chcę żebyście umarli już, w niebie bez diamentów jest stypa.

Dla mnie czas dobrej nocy po złym dniu. Dobrej nocy, bo jestem jednym z szczęśliwych poszukiwaczy w górze gnoju.

 

 

1 thought on “dobra noc

  1. Ważne żeby każdy miał taki diamencik. Lepiej człowiekowi wiedząc że taki diamencik gdzieś tam siedzi sobie i można na niego liczyć.
    Pozdrawiam,
    S

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *