domek mój bez adresu

Zasłane sennością oczy. Lekki, pulsujący blask, małe ciepełko. Rozkoszna błogość kołysze i unosi na chmurce wspomnień. Przymknięte oczy, uchylone usta, ciepły, miarowy oddech. Bezpiecznie, przytulnie, cudownie. Wreszcie w domu…
Mgiełka snu w polach. Samotne drzewa, szybkie bicie serca, dwa słowa, świat mi się kończy. Wyciągnięcie ręki po gwiazdę, zerwanie tej najwyższej. Parzy, ale nie puszczę. Taką gwiazdę można tylko schować do miękkiej saszetki, zacisnąć sznurek i nosić przy sercu przez całe życie. Czuć ból i czuć szczęście. Choćby ta gwiazda miała życie ukrócić, tak chcę. Czy życie bez gwiazdy ma sens?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *