dzień

Taki dzień, jeden z wielu nie do końca wykorzystanych, kiedy wszystko idzie dobrze. Wszystko idzie dobrze, ale coś idzie nie tak. W głębi coś się zapada i nie zamierza wstać. Chcę więcej takich dni, bo robię dzięki nim rzeczy po raz pierwszy. Takie, z których niekoniecznie jestem dumna, jak jedzenie nutelli łyżeczką prosto ze słoika. Cały świat odpycham i zamykam się, a przynajmniej się staram, w małym pudełeczku z mlecznej pleksi. Tam, gdzie nie dostrzegę nic. Nic mnie zresztą nie interesuje. Nic nie jest atrakcyjne, nic pociągające, nie mam nadziei. Chcę więcej obojętnych dni, kiedy naprawdę odcinam się od oczekiwań i ludzi. W te dni nie potrzebuję nikogo, choć to robi się smutne już po paru minutach, że nikt nie potrzebuje mnie. W take dni ufam, że zmiana nadejdzie i zrobi coś za mnie. Napisze kilka słów o tym, jak się czuję a ja przeczytam to z zadowoleniem. Z poczuciem dobrze wypełnionego obowiązku pójdę spać, tak jakby moje palce biegały cały wieczór po klawiaturze.

Jeden z wielu dni, kiedy zapadam się wgłąb siebie i stamtąd nie wychodzę. Może poznaję prawdziwe ja, którego nie zna nikt. To ja trzeba poczuć w rozpychającej się kulce pod żebrami. Tępy ból, całkiem niezrozumiale determinujący mnie. Moją odmienność od ciebie. Choć może też czasami czujesz ten ból i zapadasz się wgłąb siebie, szukając pustynnego miejsca, czujesz go dla siebie. Jest twój i określa ciebie. Obnaża wszystkie słabości i dzięki niemu naprawdę stajesz sam przed sobą w prawdzie. Jakimś cudem się z tym godzisz, dając sobie lekcję na resztę dni, zgoła odmiennych od tego. Lekcję, która oswaja ze słabościami i pozwala, żeby również one nas kreowały. Jutro już możesz z nimi walczyć z uśmiechem na ustach. Dzisiaj siadasz razem z nimi na krawężniku i popijasz słabe piwo. Dzisiaj czujesz ich sens i to uczucie jest naprawdę bezcenne. W całkowitym zobojętnieniu na własny ból, jaki ci sprawiają, bratasz się ze swoimi słabościami i wiesz co z nimi zrobisz jutro. Wiesz, że dzięki nim będziesz silniejszym człowiekiem, zdolnym do walki przeciwko tym, którzy uważają cię za przeciwnika. Parę chwil melancholii zbawi cię i napełni chęcią działania. Ale to jutro. Dzisiaj chwile melancholii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *