I’ll see you still around

Narysuję palcem Twoją postać. Użyję każdego Twojego drobnego oddechu, nim odejdziesz – gdzieś tam… nie zadam Ci żadnego pytania, ale w moim wzroku zobaczysz błaganie: zostań…

Wiem, w świecie jesteś potrzebny. Mój Anioł nie może być ze mną ciągle, cały czas. Kiedy go nie ma, łamię sobie rękę, palec, serce. On wraca i opatruje moje rany. Głaszcze po głowie i przytula, i nie pyta o nic – o nic… Maluje uśmiech na mojej twarzy. Zamyka mi oczy i usypia. Posyła w najpiękniejsze krainy, których nie zobaczy nikt inny. Tylko ja, a on, zmartwiony patrzy, jak odchodzę podziwiać cuda. Snuje cienką nić tęsknoty, po której zawsze do niego wracam. Z drżącym lękiem, że widziałam go już ostatni raz… jesteś taki kruchy. Nieuchwytny, mój Aniele. Nigdy nie będziesz mój, ja zawsze będę Twoja. Tak już będzie, bo masz mnie całą we władaniu, możesz zrobić co chcesz, a ja się poddam, przeleję się miękko przez Twoje palce jak woda. Ty mnie złapiesz ze śmiechem i poderwiesz do tańca, by zaraz odejść… nie wiem, kiedy, nie wiem, dokąd, i zostawić tylko dotyk. Spojrzenie, którym będę się żywić przez kolejną nieskończoność, kiedy będę czekać, kiedy mleko straci smak, kiedy powietrze straci zapach i nastanie dla mnie długa zima.

A kiedy wrócisz, kiedy wrócisz – ciepło rozświetli świat, Twój uśmiech zabłyszczy w kropelkach porannej rosy. Śmiejące się oczy znajdą mnie od razu, skuloną i tak samą, jak ten palec.
Zabraknie mi tchu, kiedy Cię zobaczę. Weźmiesz mnie w swoje ramiona i zasypiesz pocałunkami, świeżymi jak pierwiosnki. Będziesz pachniał tym zapachem, którego się nie da nazwać, a który uspokaja, uszczęśliwia, przenosi do mojego najlepszego świata. Uświęcę każdy Twój dotyk, każde spojrzenie, każdy nowy pieg na Twoim nosie. Będę dotykać twojej koszuli, będę marzyć, że jesteś już trochę mój… że te wszystkie marzenia, które śniłam, patrząc w niebo całymi nocami, właśnie się spełniają i już nie jestem sama. Że będę durzyć się i kąpać w Twoim zapachu już na wieki. Całymi dniami podziwiać Twoją urodę, chować się w Twoich dłoniach, kiedy będzie zimno, a Ty mnie nazwiesz jedyną i najpiękniejszą. Ty wiesz. Uśmiechasz się. Twoje zęby, najbielsze perełki, mój miły – nie daj mi czekać.

Nadchodzi zmierzch, niebo różowieje, słyszę bicie serca, ale – to tylko moje…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *