ja ja ja ja

… mam straszną skłonność do przesady w stresowaniu się. Wiem, że to żadne odkrycie, ale dziś znów się to uaktywniło. Niesamowite, ileż można w końcu? Jest przed pierwszą, chciałam iść spać o dwunastej, w końcu chora byłam. Swoją drogą, niezły katar to był. Sobotę całą praktycznie przespałam, kiedy nie spałam, ledwo stałam na nogach, w niedzielę (dziś) podobnie, ale jakimś cudem dałam się przetransportować do Gliwic i ta-daaam! Oto jestem. Leczę gardło jakimiś ohydnymi (no dobra, trochę niedobrymi) tabletkami na gardło, obok mnie siedzi misiu, ogólnie znajdujemy się w łóżku i jest całkiem przytulnie i śpiąco. Jutro mam wstać na zajęcia na 8… aha. Fajnie. Nienawidzę tego!

Piszę o jakichś głupotach byle pisać chyba. Właściwie to mam wiele rzeczy do powiedzenia, ale póki co to sobie poukładam to w głowie i napiszę jutro albo kiedyś, mam takie ambicje w każdym razie.

Jutro witam w Gliwicach Fafaliskooo! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *