ja jedno wiem będzie dobrze

Zamknę na kłódkę. Otoczę murem. Nie wypuszczę. Utuczę swój egoizm do nieprzyzwoitych rozmiarów. Będę posyłać uśmiechy do złotej klatki. Dotyk. Swoim sercem cię nakarmię… ale nie oddam.
Kiedy ma się szczęście, które się nie trafia… To się go nie oddaje. Chowa się je gdzieś głęboko w podświadomości, zaszywa jedwabną nitką, cieniutką igiełką, dokładnie. Szczelnie pakuje. I urządza się tam świat po swojemu. Niech szczęście sobie żyje, niech oddycha, ale niech jest u mnie.
Zapamiętam tę chwilę na zawsze. Rozdarłam serce i wepchnęłam ją tam, razem z natłokiem innych cudownych chwil, zaszyłam na zawsze. To taki mój słoiczek szczęścia. Tylko taki, który się nie rozbije, karteczki się nie zgubią. Będą tam sobie poukładane czekać, aż będę musiała do nich wrócić, aby przeżyć. Przejść przez kurtynę deszczu, który mnie otacza i schronić się w tym schowku, wypełnionym miłością.
Wiesz, to jest jak butla powietrza dla płetwonurka. Moja nadzieja, która przegoni cały smutek, żal, rozpacz, zwątpienie. Przetrwa każdy zawód i cios, który mi zadasz. Bo tam zapiszę sobie to, co mówisz, kiedy jesteś sobą. I one tam będą, te chwile, które nie mają prawa się kończyć… Ja im nie pozwalam.
Wiesz, kiedyś nadejdzie taki dzień, kiedy mimo mojego zakazu, one przestaną trwać. Moje powietrze na świecie się skończy. Słońce zgaśnie. Stracę wzrok i będę chodzić, zrozpaczona, po omacku. Potykać się o najmniejszy kamień, myć się własnymi łzami. Ale w końcu zwrócę swój wzrok ku złotej klatce. Wielkiej twierdzy, w której panoszyć się będą te chwile, które wypełniają moje serce motylami. W tej rzeczywistości nie będzie odrzucenia, nie będzie końca miłości, żadnych końców. Tam będą tylko wesołe dni, ciepłe, letnie noce i wstające słońce. Tam będą wszystkie obietnice, które nie wiedzą o tym, że nie zostaną nigdy dotrzymane. Tam będzie naiwna nadzieja, że jeśli coś jest piękne, mocne, nasycone, będzie trwać wiecznie. Siądę z tymi chwilami, jak teraz siadam z wami. Będą mi niezastąpione, będą moim powietrzem, życiodajną wodą, jak wy teraz jesteście. Chwycę je za ręce, wpadnę im w ramiona.

Przepadnę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *