jesień

Zawiewa jesienią, zimnem, złym humorem, tym czego nie lubię. Ciągła melancholia gra pierwsze skrzypce, dobry nastrój to naprawdę wyjątek. Wszystko idzie ciężko, wszystko co dobre się opiera, przekazuję wam tylko smutek. Dzisiaj naprawdę zapachniało jesienią, aż zamknęłam ze strachem okno. Ciężko jest wyjść na zewnątrz i udawać że wszystko jest tak samo, że dni będą równie fajne jak wcześniej, że będzie tyle samo godzin na radość z życia. Jesień przyszła nie ostrzegając że to już. Trochę za szybko wcisnęła się z chłodem i rozsiadła, a ja przestępuję z nogi na nogę jak przed niechcianym gościem którego nie mam jak wyprosić. Ulegam jej posępnemu czarowi, godząc się na to że lato jak wszystko co piękne, kończy się za szybko. Nadchodzą długie chłodne wieczory, marzenia o dalekiej wiośnie, przyklejone do łydek kalosze i wszechobecne przeziębienie. Wraz z jesienią przychodzą zawsze obowiązki, z obowiązkami stres i nieprzespane noce. Przychodzi przyzwyczajenie do tego, jak jest zimno i smutno…

Jesień pachnie ogniskami. Kiedy powietrze przesiąknięte jest ich zapachem, to jest znak. Znak że jesień przycupnęła, zadomowiła się i spojrzała ciepło na nasze miasto. Przyszła, zanurzyła liście w żółtych akwarelach, zaczęła rozrzucać je delikatnie pod nasze stopy. Śmiejąc się patrzy jak dzieci podnoszą je i rozrzucają. Wykorzystuje końcówkę ciepłych wieczorów obdarzając niepowtarzalną aurą marzeń i wspomnień z wakacji. Wita w domu tych którzy wypoczywali, dając im poczucie swojskości. Wiedzą że wrócili do domu.
Zapala wieczorne niebo, które płonie w zupełnej ciszy, by spokojnie uspokoić się i zasnąć pod zasłoną nocy. Przynosi zakończenie zbyt długich nieobecności a wraz z nimi wzruszenia i koniec tęsknoty.

Powietrze zmienia zapach w melancholię. W idealny nastrój na długie wycieczki, podziwianie słońca przenikającego leniwie przez korony drzew i siedzenie przy ogniskach. Oddaje czas, którego zabrakło w piękne upalne dni. Oddaje czas którego nie spędziliśmy razem, ponieważ w kuszącym cieple lata zawsze było coś więcej do zrobienia niż po prostu spędzanie czasu. Jesień zwalnia czas. Przeciera oczy, odkopuje zaniedbania, daje kolejne szanse. Patrzy nieco z politowaniem na szalone dni i noce letnie, kiedy działo się tak wiele, tak szybko i bezmyślnie. Ja wierzę że jesień jest czasem najlepszym na podejmowanie decyzji. Teraz nawet krew w żyłach płynie wolniej. W końcu doroślejemy.

Siedzimy godzinami w oknie i myślimy nad tym co dalej. Dochodzimy do wniosków których nie zapomnimy przez całe życie. Stawiamy sobie poważne cele którym będziemy wierni. Wreszcie przystajemy na moment i porządkujemy: ja, ty, moje, twoje. Nic się nie miesza, wiem w końcu kim jestem, jakie jest moje miejsce w czasie i na ziemi, kim będę, gdzie będę. Przestaję się spieszyć. Droga emocji z mózgu do ust się bardzo wydłuża. Ten czas dystansuje. Pokazuje jak mali jesteśmy wobec jego działania. Im bardziej gonimy tym bardziej bezbronni. Im szybsi tym wolniejsi, im bardziej porywczy tym słabsi. Czas przystanąć.

Wraz z zimniejszym powietrzem przychodzi nadzieja że naprawdę coś się zaczyna. Coś się rusza, zaczyna się dziać, działa. Po lecie przychodzi jesień, po jesieni zima a potem znów wiosna. Przyroda postawiła na ciągły rozwój, nie ma lenistwa, nie ma czasu żeby stać. W takim razie ja też stać nie powinnam. Życie nie stoi a ja trochę tak co niezbyt delikatnie oznajmia kolejna jesień. Niektórzy żyją tak aż zaskoczy ich jedyna dla każdego jesień życia. Wtedy kiedy czas się kończy naprawdę a refleksje są bardzo poważne. Wybory kumulują się w obraz konsekwencji, w obraz całego życia, które nagle staje przed oczami. Ile wykorzystanej inspiracji, ile szans, ile czasu było zmarnowanego, ile nieprzyjemności przezimowane po prostu pod ciepłą pierzyną wygodnej myśli to się ułoży. To przeminie. Wszystko w końcu przeminie, łącznie z życiem, jesień tylko pyta jak. Lato jak zwykle spisało się na medal. A ty?

Ja wierzę, że pójdziemy dłoń w dłoni, serce przy sercu, jedno dla drugiego wsparciem, sukces przy sukcesie, jestem przecież żeby ci spełniać marzenia. Odkopiemy je razem, pracą czterech rąk zdziałamy więcej, wyciągniesz swoje do mnie, oczyścisz serce. Pragnienia będą siłą napędową, miłość która dopiero nadejdzie jest tym piękniejsza że jej jeszcze nie ma. Długie wieczory zbliżą nas brakiem chęci do wychodzenia gdziekolwiek. Kubek ciepłego kakao w twoich dłoniach będzie jak obnażone serce i warte więcej niż można przewidzieć. To naprawdę magia naszej jesieni sprawi że na spełnienie marzeń wreszcie zapracujemy. A te wreszcie będą naszym udziałem, przyjdą cicho wraz z pierwszym zimnym deszczem. Na zimno uwagi zwracać nie będziemy, zagrzani do walki o kolejne cele. Znajdziesz mi motywację, znajdziesz mi pasje, a ja cię podeprę ciszą wtedy kiedy ani słowo paść nie powinno. Jesień mnie wyciszy i wypełni zrozumieniem. Wierzę ze każdemu doda mądrości i rozwagi, ostudzi zbyt rozgrzane umysły, rozewrze gotowe do walki pięści. Doprowadzi do ciekawych wniosków, odkryje nowe talenty. Uwieczni miłość i śmierć, uświęci pragnienia i porażki. Magia chwili zamyślenia, ułożenia życia u siebie w środku.

W końcu każdy początek to nowa szansa. Może szansa na zrozumienie nawet dla tych którzy chcą żyć wiecznie że to naprawdę nie ma sensu. Jaki w tym cel skoro wszystko co znasz w końcu zniknie? Wszyscy których kochasz w końcu odejdą. Odejdą jak to lato, ale pozostanie znacznie większy żal, bo ono wróci, oni już nie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *