kaszka

Nie zapomnę nigdy zapachu mojego Anioła. Jest tak blisko, opiera mi brodę na ramieniu i śmieje się. Siada obok mnie na krześle, patrzy zachwycony na nocne miasto. Na jedyne światło w pokoju, białe światło monitora, rysujące jasny, przytłaczający prostokąt w ciemności. Wiesz, jakoś tak to jest, że jak coś zepsujesz a później wydawało ci się, że naprawiłeś, to… nie da się popełnić chyba większego błędu, niż w to uwierzyć. Wydawało ci się. Parę chwil spokoju i samozadowolenia, jeden zero dla ciebie po to, żeby po przebudzeniu się, stwierdzić, że przegrałeś z rzeczywistością o sto punktów. I teraz pytanie do ciebie: co z tym zrobisz? Położysz się na torach żeby przejechał cię pędzący pociąg życia z ludźmi, którzy go nie zatrzymają, bo tak naprawdę nic ich nie obchodzisz? Tutaj mam ochotę odpowiedzieć: tak, mam dość. Mają rację z tym, że ich nie obchodzę. Jestem do niczego. Skąd więc bierze się ta siła, która sprawia, że jest to jednak tylko głupie, puste i czcze gadanie? Jak to się dzieje, że jednak mamy siłę do tego, żeby żyć, jak to jest, że nigdy, naprawdę nigdy nie dostajemy na barki czegoś, czego nie bylibyśmy w stanie unieść? Tak jest.

I wracam do niego. Jest w każdym pięknym widoku. We wszystkim, co zapiera mi dech w piersiach. W każdym szczęściu, we wszystkich planach i nadziejach. W każdym marzeniu o wypoczynku podczas wyczerpującej pracy. Jedyną pewnością na świecie. Każdym planem, każdym szczęściem, pięknym życiem i pięknym jego końcem. Nie boję się starości. On mówi że będę piękna, więc na pewno będę. I mam siłę, żeby tym szybciej pokonać każdą przeciwność. Próbuję mocniej jeszcze, kiedy powiesz mi, że coś się nie uda. Że nie potrafię. To ja może pokażę ci, co ja potrafię. Co mogę i co zrobię. I aż samą siebie zaskoczę.

Moje życie więc będzie dokładnie, jakie ja chcę, żeby było.

Przyjmij to do wiadomości, nie znasz silniejszej osoby niż ja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *