lenistwo

Fenomen uporu i samozaparcia. Spełniające się „ot tak” marzenia, prezenty od życia, sobie. Ale najczęściej, żeby dostać więcej, chyba trzeba więcej zrobić. Patrzę wstecz i niewiele marzeń sobie spełniam. Niewiele spraw sprowokowało mój upór, który poprowadził do szczęśliwego zakończenia. Do spełnienia marzenia, które majaczyło jak coś całkiem niemożliwego. A dziś, proszę, mam.

Ile rzeczy jeszcze chcę mieć a nie chce mi się na nie pracować? Co najmniej dwie. Dwie wielkie sprawy, które mogą całkowicie zmienić bieg życia, wierzę, że na dużo lepsze. Na życie człowieka, który czuje, że wykorzystuje każdą minutę na sto pięćdziesiąt procent. Pędzi bez zatrzymania. Najpierw jednak się rozpędzał. Pewnie powoli i mozolnie, z tyloma przystankami, że ich nikt nie zliczy.

Chciałam się spytać, czy warto walczyć. Może lepiej poczekać na lepsze czasy, bardziej korzystny biomet, na wiatr z zachodu i awans w pracy. Na nową sukienkę, buty, makijaż, ślub, doświadczenie, dzieci i chyba tylko potem śmierć. Samo wychodzi, że to pytanie jest całkiem niedorzeczne.

Walczyć warto, tylko ile mamy siły, żeby siebie przewalczyć?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *