lovin’ YOU.

Szumi w umyśle, szumi w myślach, szumi w ciele. Ale dobrze! Wreszcie słońce. Rozglądam się wokół i wszystko śpiewa, choć już noc. Tak późna noc, a ja tańczę! Szczęście rozpiera mnie z każdym dźwiękiem piosenki. Tańczę w sukience w kwiaty, sukienka rozwiewa się, ukazując nagie uda. Kołyszę się w takt muzyki, śpiewam, tańczę z niewidzialnym partnerem, olśniewającym mnie swoją urodą. Moje nogi są długie, długie do nieba. Widzę w jego oczach swoje odbicie. Kocha mnie. Uwielbia. Tańczę. Wiosna szumi mi w głowie, lato karmi. Jestem u siebie. Odpędzam Twoje smutki. Już nie będziesz płakał, aż do jesieni. To ja, twoje lato i twoja wiosna. Jeśli mnie nie opuścisz, to zawsze będzie wesołość, radość i upojenie różowym winem. Chłodnym winem w kryształowych kieliszkach, a potok słów, tak sensownych i romatycznych, będzie płynął z Twoich ust jak najsłodszy sok. Nektar bogów. Bądź ze mną…

Odchodzisz? Uśmiecham się. Ach, odchodzisz. Cóż, twoja strata, moje łzy nocami. Co, wracasz? Niemożliwe. Boisz się zimy, która beze mnie Cię zastanie w pozornie ciepłym łóżku. Nie mów, kochany, przecież wszystko wiem. Moje oczy są magiczne. Przyciągają cię. I tak zrobisz tak, jak ja chcę, a dla ciebie będzie lepiej jak ja chcę – zostać ze mną… Zawsze będę cię nęcić i odrzucać. Zawsze wrócisz.

Śpiewasz, tańczysz. Mówisz do mnie wierszami. Mówisz wszystkie kolory świata a ja w nich wiruję. Pojęliśmy nieskończoność! Moja sukienka na zawsze różowieje, mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Śpiewam, czaruję, a ty ciągle patrzysz, zaspokajasz mnie swym uwielbieniem. Tego chcę. Dalej śpiewam. Nieskończoność należy do nas, choć słowa się gubią gdzieś w naszym upojeniu. Oblewasz mnie moim różowym winem. Śmieję się w głos i wiruję. Tu jest moje niebo… chyba. Bo jutro zaskoczymy się na nowo. Słowa popłyną nie wiadomo skąd, nie wiadomo dokąd, sprawiając nam taką samą przyjemność, której nigdy nikt nie zrozumie. Przytulę się, poczuję mocne, szybkie bicie Twojego silnego serca, by za chwilę oderwać się i w burzy zmysłów wirować w nieokreślonym kierunku, oglądając marzenia, których nie zamarzyłam…. Wiruj, wiruj ze mną! Spójrz w moje wnętrze, spójrz we wnętrze mojego umysłu! To jest właśnie to, kiedy mówią, żeby w siebie wniknąć. Tylko wtedy będziesz we mnie. W moich słowach, myślach, uczuciach. Ciało nieważne, wiruje razem z rodzącymi się kwiatami, zielenią, życiem. Wiesz, że każdy zazdrości nam tej magii? Naszych chorych umysłów, które nigdy nie zejdą na ziemię.

Tak już będzie. Polecimy do Toskanii, upijemy się winem, słuchając koncertu cykad i kąpiąc się w ciepłym południowym słońcem basenie. Zjemy chleb nasączony oliwkami i jeszcze raz zachwycimy się starą jak chyba ten cały świat, a piękniejszą niż czas Florencją. I tak zostaniemy, zawieszeni dla świata i przestrzeni, dla życia i rodziny – szczęśliwi, że znaleźliśmy swoje słoneczne, piękne, nad wyraz piękne miejsce na ziemi. Potok słów z moich palców nigdy nie przestanie płynąć, a ty nigdy nie przestaniesz ich słuchać w zadumaniu. Będziesz świecił przeze mnie. Zakłócisz moją pasję swoją myślą. Zawsze zostaniesz ważniejszy niż powieść, podróże, słońce i pasje.

Zawsze.

 

/zostanę z Wami. Chociażby jeden z Was tylko miał pamiętać o tym, co piszę, zostanę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *