mam czas

Jestem młoda i mam czas na wszystko. Czym jest całe życie wobec moich dwudziestu lat? Zaraz, już dwudziestu czterech. Za chwilę dwudziestu pięciu. Mam czas?

Mam czas, żeby obejrzeć 40 minut serialu. To jest tylko chwila przerwy od pracy, chwila dla mnie, odprężenie. Mogę też poćwiczyć, to dopiero będzie odprężenie, a w dodatku pożyteczne. Poczytam książkę, zjem coś, porobię zdjęcia. Czas dla mnie.

Ciągle nagrody dla samej siebie, ale tylko takie, które nie wymagają wysiłku. Nie wymagają wysiłku i nie dają za dużo. Pora rozliczyć się z własnym czasem. Trochę go mam, ale chyba zbyt mało, żeby traktować go jak coś, co mogę kontrolować… Podliczmy. Ile przyjaciół poszło w niepamięć tylko dlatego, że poszliśmy do innych szkół? Dwóch, trzech. Jakie mam relacje z bratem? Brata już w domu nie ma i widujemy się raz za ruski rok. A z siostrą? Siostra jest i łapię się ostatnich chwil razem a one wymykają się z ręki… Relacje wymykają mi się z ręki. Na rzecz całego ogromu czasu dla mnie. Na sprzątanie, na czytanie, na gotowanie. Na pracę. Na hobby. Na czas tylko z chłopakiem. Nie umiem rozdzielać swojego czasu a raczej swojego samolubstwa. Niby tyle we mnie samokrytyki, tyle niepewności, a tak sobie dogadzam.

Ile potrzebuję wysiłku i samozaparcia, żeby napisać do ciebie? Gdzie schować lęk, że dawno nie rozmawialiśmy, albo nie rozmawialiśmy prawie w ogóle… i nie będzie o czym teraz rozmawiać. Gdzieś na rozdrożu rozminęły się nasze zainteresowania i więź która sprawia, że zawsze jest o czym porozmawiać. Świat czci przyjaźń. Ale ta przyjaźń jest coraz trudniejsza do zdobycia. Polecę standardowym narzekaniem. Teraz, kiedy jest facebook i inne maile, nawet dzwonić nie trzeba. Nie mówię już o spotykaniu się na które nie ma czasu, bo: praca, dzieci, chłopak, rodzice, studia, robota w domu, wybierz i dopisz swoją wersję. Właściwie nawet pisać na facebooku do starych znajomych (albo tych którzy za chwilę będą tymi „starymi znajomymi”) nie trzeba, bo można dać lajka od czasu do czasu pod nowym profilowym. Albo ze zdziwieniem zauważyć zmianę statusu związku. Gdzie czasy, kiedy obgadywałyście każdego fajnego chłopaka i rozważałyście jego jako materiał na ‚partnera’? Nagle wszystko wymyka się spod kontroli tylko dlatego, że jest łatwiej.

Nie chcę tutaj demonizować facebooka i internetu. Bardzo cieszę się, że to jest. Boli mnie tylko to, że dałam się wciągnąć tak bardzo wygodzie jaką oferują. Z klapkami na oczach poszłam w ten łatwy i przyjemny sposób spędzania własnego czasu. Jestem przekonana że mój komputer zobaczył więcej moich uśmiechów, smutków i złości, niż któryś znajomy. Trudno to przyznać, ale potrzeba mi tego rachunku. Czy tylko mnie?

Im łatwiej się z wami umówić tym mniej się umawiam. Wszyscy mamy już coś zaplanowane albo nam się nie chce. Albo właśnie spędziłam za dużo czasu z grą żeby ucieszyć się, że proponujesz spacer…

To nie rachunek sumienia. To rachunek czasu, jego zysków i strat. Zyskuję czas, kiedy spędzam go z tobą.

3 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *