milord

Rozpadnie się na tysiące kawałków, będzie błyszczeć w słońcu. Wyciągnie ręce, zamknie oczy i zatańczy pięknie po raz ostatni… śpiewając ostatnią pieśń. Pięknie tak umrzeć, inni będą patrzeć w podziwie i klaskać ze zdumieniem, że można tak cudownie umrzeć! A ona zawiruje, uniesie się i będą wiedzieć, że to śmierć z miłości tylko tak piękną może być.

A tu ziemia, a tu brud, ciągłe niewyspanie, nie pozbierane myśli, ręce spuchnięte od pracy i tęskne spojrzenie za nim, za tymi oczami, ach, te oczy… Jak to jest, kiedy on dotyka dłoni? Kiedy jego ciepło jest tak blisko mojego ciepła, drżącego całego z tej bliskości… Serce obija się o żebra z zawrotną prędkością. Zabierasz mój oddech tak szybko i niespodziewanie! Nie czuję czasu, nie widzę ludzi, nie ma świata, wszystko znika, wszystko – prócz ciebie. Nagle uśmiechniesz się lekko i ten jeden, bezwiedny uśmiech będzie dla mnie przedmiotem rozmyślań na cały dzień, źródłem szczęścia i tęsknoty! Tej słodkiej tęsknoty, którą rozumieją tylko krople deszczu, rzucane na moje okna, tęsknoty, którą mogę rozkoszować się i której mogę nie znosić, pragnąc tylko, żebyś tu był… Znów będziesz moją inspiracją, znów będziesz tym kimś, o kim są wszystkie piękne piosenki o miłości. Znów będziesz we wszystkich snach, w każdym melancholijnym krajobrazie, w deszczu, który mieni się w świetle latarni. Kiedy otulę się kocem w zimny wieczór, zamknę oczy i będę marzyć, że nie jestem pod tym kocem sama, tylko obejmujesz mnie swoim silnym ramieniem. Tu jestem w niebie, o tu. Przy tobie. Tylko w twoich uczuciach do mnie. A każdy ruch powoduje drżenie serca i tak w kółko będę mówić uwielbiam, kocham, uwielbiam… całą sobą, każdym drżeniem, każdym ruchem, każdym spojrzeniem i wszystko, wszystko, wszystko dla twej miłości, wszystko do jej stóp

wszystko za te słowa dwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *