miodek

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Zainspirowana pewnym świetnym słuchowiskiem (inspirowanym Pismem Świętym), myślę o małych rzeczach. Małych rzeczach, które potrafią nam doszczętnie zepsuć humor, albo odwrotnie – nagle wystrzelić w chmury. Moje serce dzisiaj wystrzeliło w chmury, kiedy podczas rozmowy usłyszałam w tle gaworzenie chrześniaka. On tak na mnie działa, nawet o tym nie wie, że jest jak miodek na moje serce. Na serce zwykle zestresowane i pozbawione, nieraz, nadziei. Jak ja widzę Bartusia to wiem że niebo istnieje, i tu nie przesadzam. Po prostu mam te małe rzeczy, które potrafią zmienić zimową ulewę w słoneczne lato. I tu chcę, jak pewnie się domyślacie, stwierdzić że każdy z nas ma ten miodek. Gdzieś wśród ludzi. Miodek czai się w wielu ludziach.

Miodek możemy rozdawać. W małych rzeczach. I dostawać też w małych, cudnych, słodkich z dobrych uczuć gestach. Nikt chyba nie przeoczy miodku. Trudno miodek przeoczyć. Lepki, słodki. Małe rzeczy, na przykład to, że o mnie pomyślałaś i mi kupiłaś cudne skarpetki. Uśmiechnęłam się do taty, chociaż zwykle tego nie robię. Miodkiem kruszymy serca i zyskujemy przyjaciół. Zyskujemy od nich kolejne porcje miodku do rozdania. Miodek. Dużo miodku. Zastąpmy krytykę miodkiem. Zalepmy rany miodkiem. Teraz jest łatwiej. Teraz jest czas, w którym mamy mnóstwo okazji do rozdawania miodku. Każdy nas do tego namawia, nawet, jeśli za pomocą tych cudnych Świąt pragnie jak najwięcej zarobić. Nie krytykujmy czyichś sposobów na zarobek, podziękujmy, że skłonił nas do zebrania czegoś słodkiego, całkowicie darmowego, i rozdania. Im więcej rozdamy tej słodkiej jak lukier słodyczy, tym więcej jej dostaniemy. Tym spokojniej będziemy zasypiać i radośniej wstawać.

Chcę założyć dla was całe pudełko małych miodków. I pozwolić im się wymykać z tego pudełka, bez mojego wysiłku. Co to za miodek, skoro ja go wyciągnę czasem dla ciebie na silę? A potem będę czuć się lepszym człowiekiem, bo się poświęciłam. Z tym miodkiem. Z życzliwością kiedy miałam naprawdę podły humor i nie chcę cię widzieć. Już lepiej się chyba zamknąć w pokoju i przeczekać burzę. Bo co jak nie wyjdzie takie obdarowanie? Tylko poczuję frustrację, że tyle od siebie daję i nic. Ty nic. Z miodku zrobi się ocet, tyle. Octu nikt nie lubi.

Ja często dostaję takie miodki. W pierwszym uśmiechu mojego kochanego maluszka, w wiadomości od ciebie, kiedy strasznie się czuję. Midek na serce kładzie też mój pies, kiedy wywraca się powoli na plecy, żeby go miziać po brzuszku. W tym momencie nawołuję do przygarnięcia pieskiego lub kociego przyjaciela, zaproszenie na Święta… i na lata. To taki codzienny miodek na zmęczone brakiem wzajemności serce. Nie ma lepszego.

Mój miodek, który trwał na sercu przez cały dzień, zaraz uleci. Ale wtedy tu wrócę, spojrzę i przypomnę sobie, że skoro jest deszcz to i słońce będzie…

Miodkiem jest też usłyszeć „ja codziennie sprawdzam, czy jest coś nowego”…

Miodek dla was.

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *