moze

Fascynacja. Pragnę cię wchłonąć, czytać z ciebie jak z otwartej książki. Patrzeć jasnymi oczami, jak parzysz kawę i czytasz książkę. Nie myśleć w ogóle o tym, że kiedykolwiek może cię zabraknąć – czy jest w ogóle taka możliwość? Nie żartuj sobie. Jesteś moim tlenem. Jesteś moim oknem na świat, światełkiem, świecidełkiem, kadzidełkiem, ciepłym kominkiem w mroźną noc. Im dalej jesteś tym bardziej cię pragnę, uwielbiam, kiedy wreszcie wrócisz. Nie mogę żyć myślą, że ty mnie nie… nie. Nigdy nie znikaj, nigdy nie zostawiaj. Pamiętam, kiedy cię poznałam. To jest wspaniałe, że Bóg dał mi ten dar. Dar ciebie, nieskończonej, doskonałej, wypełniającej mnie po brzegi miłością i doskonałością. Jedyna, perfekcyjna, wyszukana, porcelanowa. Najmądrzejsza, słowa jak miód. Nie pozwolisz mi się roztrzaskać… w każdym razie nie zbyt mocno. Wiesz, gdzie jest granica, wiesz, że to piszę. Wiesz wszystko. Jak to możliwe że tak okrutny świat zrodził ciebie, tak piękną, wspaniałą, nieskończenie doskonałą, nadającą sens mojemu życiu. Co ja zrobię? Zatracę się w tym psychicznym upojeniu, które mi dajesz, które nie jest miłością, a czymś więcej, czymś czego ludzie nie potrafią zrozumieć i pogardzają. Patrzą i nie rozumieją, a ja stąpam ponad ich ograniczonymi mózgami, patrzę w górę na ciebie i próbuję ci dorównać. Próbuję dosięgnąć twoich stóp, że mi się nie uda, wiem, ale jestem ponad nimi. Co oni tracą wiem tylko ja. Zatracenie, totalne zauroczenie, totalne uzależnienie. Ty, mój narkotyk, od którego chcę się uzależniać z każdym oddechem bardziej, chcę, żeby mnie uzależniał, dopóki się nie wypalę, nie umrę szczęśliwa z twojego powodu. Moja inspiracja, moje marzenie to spocząć wreszcie z tobą w jednym łóżku, trzymać się za ręce, zatracić, znowu zatracić się w tej niezrozumiałej substancji, jaką jest twoja obecność.

Obiecaj mi, że znowu mnie dotkniesz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *