na rozstaju

Proszę pana, czasami chcę odejść. Tak jak się wychodzi rano do pracy i wraca, z tym że ja nie do pracy a przed siebie. Spróbować raz tego o czym ludzie mówią tak wiele a robią wcale. Chcę sprawdzić czy da się uciec przed rzeczywistością wychodząc po chleb i dalej. Nie mówiąc w pracy że mnie nie będzie i wyłączyć telefon. Wie pan, chciałabym po prostu spróbować czy potrafię oderwać się od własnej głowy. Nie myśleć w ogóle o tym co będzie, to na pewno jest pierwszy krok do ucieczki. W tym całym świecie jest za dużo mojego zdania a za mało chłodnego obiektywizmu. Ja pójdę więc jutro prosto przed siebie, mijając obojętne zakręt w prawo i w lewo, minę biuro, minę sklepy, pójdę poza zobowiązania. Nie przejmować się? To naprawdę łatwo panu powiedzieć. Proszę tak nie kręcić głową, każdy jest inny. Jeden potrafi być naprawdę obojętny na to co się stanie jutro, żyć z dnia na dzień, nie liczyć pieniędzy i straconych minut, drugi nie. Nie, ja za to nie sądzę że to jest kwestia wyuczenia. Ja uważam że to kwestia tego jak bardzo ktoś może przejść siebie samego. Oszukać własny instynkt samozachowawczy. Jak pan wie, na świecie było zbyt wielu którym udało się to idealnie.

Pójdę poza swoją głowę chociaż to może będzie pójście poza siebie. Wyjście z siebie i przejście obok, to będzie jak zostanie kompletnie kimś innym. Kto nie chce od czasu do czasu być kimś innym, zmienić miejsce siedzenia i punkt widzenia? Szczególnie kiedy mnie nic nie wychodzi a innym wychodzi wszystko. Kiedy wszyscy inni mają dokładnie to czego pragnę a ja nic. Pan nigdy nie oskarżył nikogo o kradzież własnych pragnień? Nigdy nie wydawało się panu, że ktoś nie robił nic i ma to co pan chciał od zawsze, pragnął i modlił się od najmłodszego? A tu bęc. Najlepiej jeszcze, kiedy to właśnie dostaje ktoś naprawdę bliski. Przyjaciel, kolega, brat, siostra. Albo co gorzej, ktoś kogo się nie lubi. Ta osoba nigdy nie wie o skrytym żalu że to nie ja znowu tylko cieszy się szczęściem. A dobrze, niech cię cieszy, ja za to zrobię użytek ze swojego podwójnego nieszczęścia i przejdę siebie. Przejdę dalej niż poszedł ktokolwiek. Pójdę dalej niż ktokolwiek wypuścił myśli. Może tam naprawdę znajduje się mój raj i wrócę z nowym życiem.

Na rozstajach dróg powstaną drogowskazy i nigdy nie zabłądzę ani nie będę zastanawiać się gdzie iść. Każdy wybór będzie naznaczony bezbłędnością, każdy ruch skazany na sukces. Przez życie pójdę z podniesioną brodą. Przedzierać się będę przez pasmo radości i zwycięstw. Potem się obudzę, wstanę niezadowolona że znowu się nie wyspałam, pójdę do pracy a to opowiadanie włożę między bajki. Tak, ja wiem że to jak zwykle pozostaje w głowie, jak zwykle siada na półkach razem z kurzem, odchodzi w niepamięć i umiera. A mogłoby być tak pięknie, mogłoby coś się urodzić, obumrzeć, upaść i powstać.

Pan się śmieje. To sprawia przykrość, choć jej nie chcę, więc proszę przestać się śmiać. Czyżby należał pan do tego sortu ludzi, których śmieszą czyjeś opowieści, a kiedy się ich samych wyśmieje – obrażają się i odchodzą na wieczne „do widzenia”? Proszę odejść w takim razie, puszczę pana bez żalu, sam sobie człowiek potrafi zadać wystarczająco dużo bólu. Nie trzeba pozwalać innym na to samo, bo ból z zewnątrz czasami boli bardziej. Proszę więc odejść póki pana rozbawienie nie interesuje mnie wystarczająco, by potem nad nim płakać. Nie pójdzie pan? Dobrze, niech pan zostanie i pomoże mi budować pancerz który będzie chronił mnie przed takimi ludźmi jak pan. Pozornie gruboskórnymi, po czasie bardzo drażliwymi, dwustronnymi, do wyboru do koloru. Takimi uczącymi że się nie liczę, żebym potem mogła uświadomić sobie że liczę się jak najbardziej.

Siedząc tu z panem uczę się opowiadać wszystko. Na początek to co nie wymaga wymyślania. Potem zobaczę ponieważ jestem na rozstaju proszę pana. To trochę straszne dla mnie być na rozstaju. Bardziej na pustyni. Gdzie nie pójdę, długo nie zobaczę wytyczonej drogi. Nie będzie jej pewnie dopóki sama sobie jej nie wytyczę. Nie pomogę swojemu szczęściu, nie dam panu sukcesów, nie odbiorę nagród, jeśli nie pójdę gdzieś.

Ale póki co jestem na rozstaju, proszę pana. To trochę straszne.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *