ochrona dworca

Dobrze jest czasem wyjść z domu bo człowieka jakieś dziwne sformułowania i sytuacje dopadną. Dzisiaj, kiedy dotarłam do Wrocławia, na niezmiennie piękny dworzec kolejowy, zaskoczyła mnie jedna rzecz. Że ten dworzec, piękny i och, ma swoją ochronę. W postaci całkiem aktywnych w zawodzie (co jednak jest raczej niespotykane) ochroniarzy z napisem, a jakże, „ochrona dworca”. Aktywnych, bo byłam świadkiem, jak jeden z panów ochroniarzy wyniósł grzecznie za fraki pana menela żebrzącego w KFC, tym dworcowym. Skłoniło mnie to do krótkiej refleksji. Jakbyśmy w Pszczynie albo (ho, ho) w Gliwicach mieli taki ładny dworzec to z własnej kieszeni byśmy opłacili aktywnych panów do jego ochrony. A panowie przy okazji ochrony dworca ochronili też ludzi w KFC. W tym mnie. Jak można nie lubić przebywania na dworcu, skoro dworce mają własną ochronę?

Wiwat ochronie dworca. Zapraszam do Wrocławia!

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *