ostatni

Spróbuję się nasycić tym szczęściem które trwa teraz i już czuję jak się ulatnia. Zatrzymam, zakręcę, zabukuję, przytrzymam cię tak mocno za dłoń, że na pewno nie odejdziesz. Mimo wszelkich prób zachowania radości, błogostanu i tym razem głupiej nadziei że będzie inaczej niż się spodziewam, w moją głowę wkrada się lęk. Stary i najwierniejszy ze wszystkich przyjaciel, zwieńczenie radosnych uniesień, ochłoda dla zbyt gorącej głowy. Czuję jak powoli odsuwasz się, chyba chcesz żebym tego nie zauważyła, litościwie udawała że śpię. Tak żeby dało się podejść do komody i napisać liścik że to naprawdę przykre. Wyjść bez oglądania się, żeby przeszłość nie oznajmiła ci z założonymi rękami na piersi, że to wszystko naprawdę miało sens. Ty ten sens chcesz przerwać. Czuję to pod palcami, jak lekko odsuwasz się i chcesz mieć to już za sobą. Nie zastanawiać się, nie odczuć ani trochę wyrzutów sumienia przez które jednak zostaniesz i ulegniesz beznadziejnym prośbom. Uwierzysz w tanie kłamstwa, ugniesz się pod bezsilnością którą będę emanowała cała. Będę słabła w twoich dłoniach, tylko trochę silniejsza niż moja głowa. Trochę tylko silniejsza niż moje myśli które będą mówić oddam wszystko tylko bądź. Tylko trochę bardziej rozsądna niż moje myśli które chcą tej jednej rzeczy bardziej niż czegokolwiek na świecie. Czuję jak twoja koszula wysuwa się spod moich spoconych z desperacji palców. A może puszczę cię i pójdziesz, zapomnę te wszystkie rozmowy które prowadziły do obietnic na zawsze. Odpuszczę ci słowa i spojrzenia prosto w serce. Sprawię że nic nie będą znaczyć, zaczną od teraz blaknąć razem z mijającym czasem, staną się zagojonymi ranami a potem już tylko bliznami. Takimi których nie widać, o które nikt nie pyta i których nikt nie pamięta. Tylko czasem na nie spojrzę kiedy rozbiorę się cała z ochronnych masek i maseczek.

Znajduję w sobie moc decyzji. Wiem że ci ją odbiorę, w miejsce smutku przychodzi siła, rozluźniam pięści i możesz odejść ale nie odchodzisz. Jak każdy boisz się decyzji które mogą coś kategorycznie zakończyć. Uciąć coś co chyba było dobre, często prowadziło do szczęścia i spełnienia. Do chyba szczęścia i chyba spełnienia. To chyba było przyszłością, na pewno budowało plany. A tak, nagle przed nami rysuje się po prostu pustka. Pustka w której nic nie da się narysować, machamy rękami w pustce jak niewidomi w obcym mieście bez ludzi. Tracimy wzrok, tracimy dłoń która była cały czas obok. Odsunęła się i już nie pomaga wyładować pokładów miłości w swoich dokach. Nie pomaga przekraczać kałuż i gór, nie umacnia przed skokiem i nie odgania koszmarów znad spoconego czoła. Ramię przestało obejmować kiedy zimno, kiedy smutno, kiedy trzeba, odsunęło się tak daleko że biedny niewidomy nie będzie mógł się go uchwycić. Nie może liczyć na litość. Właśnie wraz z tą decyzją litość się kończy. Zaczyna się obojętność chłodna jak Syberia. Zaczyna się pustka jak w najbardziej pustych miejscach na ziemi, takich, których nie odwiedzają nawet turyści głodni wrażeń. Tak jak w miejscach gdzie jestem ja i wiatr. Wybory się kończą, wszystko stracone, zostaje bezsilność, przepaść, pustka, smutek, żal, czas jak stara guma.

Wiesz czemu płaczę? Podobno naukowo udowodniono że łzy pomagają się uspokoić. Oswoić emocje i tragedie, usidlić smutek który szarpie wnętrze jak wygłodniałe zwierzę. Intuicyjnie wiem od początku życia to co ktoś udowodnił wczoraj. Trochę czuję się usprawiedliwiona, ostatecznie łzy to ostateczna reakcja na to że idziesz. Ukazująca smutek i lęk i taką bezsilność i taki strach o którym do tej pory nie wiedziałam że jest możliwy do przeżycia. A jednak żyję tu i stoję ale nie wiem dlaczego. Dlaczego stoję i żyję, oddycham i łapię powietrze skoro nie obchodzi cię że jakbym miała pieniądze to bym nam kupiła dom. Jakbym mogła to wyszarpałabym Bogu szczęście którego nam poskąpił. Zrobiłabym to i jeszcze wiele więcej ale nie chcesz, porzucasz, odchodzisz. Twoja twarz nie wyraża żadnych emocji, może potem uronisz trzy łzy. Wytrzesz je, popatrzysz niebieskim wzrokiem przed siebie i odejdziesz. Całkiem na zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *