piekielnie trudno

Ktoś, kto wymyślił odległość, musiał znać się nieźle na ludziach. Tyle razy oddychaliśmy z ulgą, że niebezpieczeństwo się oddaliło… A co dziś?

Chcę wiedzieć, co z budowaniem relacji, kiedy jesteśmy daleko od siebie. Muszę poznać sekret ludzi, którym wystarczały listy. Czy bez bliskości da się w ogóle coś z tego wykrzesać? Uniknąć kłótni. Ciszy. Niezależnych scenariuszy o tym, co ten drugi myśli. I dlaczego nie pisze. A jak napisze to się za szybko światopoglądy zetrą i tu już o krok od zakończenia. Powie mi ktoś, dlaczego to cholerne spotykanie się ze sobą tyle daje? Dlaczego jest o tyle łatwiej kiedy cię widzę – znaleźć temat do rozmowy, wybaczyć sobie, zrozumieć. Ludzie starają się jak mogą. Już nawet ktoś wymyślił telefon, przez który będzie można całować. No, albo przynajmniej łatwiej będzie można sobie wyobrazić, co to znaczy, kiedy na pożegnanie słyszysz „całusy!”. Po prostu, nasze genialne sposoby komunikacji przez internet, telefon, itd itp, nie wystarczają, żeby się kochać. Żeby się pokochać. I żeby się zaprzyjaźnić.

Nie odgadnę tej tajemnicy nawet gdybym pisała jeszcze przez godzinę albo tydzień. Nie wiem, co za znaczenie ma fakt, że cię widzę, dotykam, widzę uśmiech bez pikseli. Ale tak myślę, że wymawianie się ułomnością sposobów komunikacji na odległość jest zwykłym lenistwem. W rzeczywistości jest łatwiej. Jest bardziej troskliwie, romantycznie. Nie znaczy to jednak, że nie możesz jej poderwać przez telefon albo internet. A dalej to już droga wolna i prosta, wszystko się toczy. I zaczynają się spotkania. Nie codziennie, bo mieszkacie za daleko, ale trudno. Co tydzień. Co dwa. Czy było warto się wysilić i nie napisać za dużo? Trzy razy przemyśleć (skoro maile dają nam taką możliwość) elektroniczny list?

Jesteśmy leniwi. Sto razy zastanawiamy się nad „za” i „przeciw” związkowi „na odległość” (która zazwyczaj nie bywa tak duża)… zamiast po prostu spróbować. A jeśli, tak jak śpiewają, „miłość drogę zna”, to i u was się pozna.

Czyli że warto, chociaż piekielnie trudno.

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *