prośba o wyspy szczęśliwe

A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź. Zabierz, ukołysz, ochroń przed niesprawiedliwym światem na jaki mnie ktoś powołał, nie pytając o zgodę. Wyciągnął mnie za nogi z miejsca którego nie pamiętam do miejsca w którym rzadko kogo obchodzi czyjaś zgoda. Ochroń mnie przed jego okrucieństwem które się skupia na mnie, na innych czasem bardziej, ale nie da się ukryć że to co im się robi może się zrobić i mnie, nie pytając o zgodę, tak samo jak na samym początku. Ukryj mnie w swoich ramionach, utul ból w sercu, przykryj dłonią głowę i sprowadź ciepłą noc. Czuwaj koło mnie i odganiaj wszystkie złe sny, które jak zawsze będą mnie próbować dopaść, zadać kres mojemu spokojowi, ukraść spokojne chwile. Będą próbowały mi wmówić że ostateczne słowo należy do innego człowieka i że na pewno jemu mam się podporządkować. Dać się zetrzeć w pył, popchnąć w nicość i tam zostać. Ochraniaj mnie z całych sił bo na pewno uwierzę że mają rację, będę dawać się bić i spychać, bez twojej pomocy uwierzę w swoją niemoc. Uwierzę że to do nich należy świat i oni decydują o moim losie a nie Bóg o którym zapomnimy na chwilę, przytłoczeni światem który nie zapomina i nie wybacza. Uwierzę i to będzie ten moment w którym na pewno musisz mnie uratować. Musisz mnie z tego wyciągnąć za nogi tak jak kiedyś ktoś mnie tutaj za nogi wciągnął nie pytając czy chcę. Nie zastanawiając się czy sobie poradzę bo wiedział że chyba nie.

Pokaż mi jak żyć i wyprostuj mi ścieżki które sobie sama kręcę. Mów mi słowa których pewnie nie zapamiętam bo głowę zawsze trzymam gdzie indziej niż ciało. Piszę za mało słów na minutę, na godzinę jeszcze mniej bo myślę o tym że mnie ktoś męczy i nie daje żyć. Nie daje tego co bym mieć chciała, nie pozwala na sen, nie pozwala na spokój, zostawia mnie samą sobie. Oskarża o swój zły humor, o swoje niepowodzenie i o swoje wszystko co złe a ja mu wierzę. Podnieś mnie z tego zgiełku który ściska mi serce i daj słyszeć rozmowy gwiazd na najwyższych gałęziach drzew. Obudź moje szczęście i moje pragnienia, wyrwij je ze szpon świata który chce nad nimi zawładnąć i ukraść ich spokój. Oderwać mnie od spokoju i spełnienia, odebrać wszystko to co miałam na początku a co powoli tracę. Daj mi na chwilę uwierzyć, że to nie moja wina i złe podejście decydują o ciemnych barwach które mnie otaczają. Ja wiem, że tak jest, ale na chwilę chcę móc być rozkapryszoną dziewczyną, która szuka kogoś, kto jej położy na dłoni cały świat i powie: rób co chcesz. Potem uśmiechnie się ciepło i wzrokiem pełnym miłości będzie patrzył jak ona niszczy cały świat podporządkowując go swoim zachciankom. Ukołysz mnie i uśpij, daj spać snem spokojnym i niemal wiecznym, żebym się obudziła w pełni ciepłej i bogatej w śpiew ptaków wiosny. Przytul mocno i rzuć w wir tańca który spełnia marzenia bez najmniejszego wysiłku. Bez kiwnięcia palcem, bez pracy, bez narzekania że ciężko. Daj mi oglądać cuda świata i odwróć plecami do jego nieszczęść.

Pokaż mi bezmiar miłości o której śnię. Doprowadź daleko i pokaż że kres możliwości nie istnieje tak samo jak nie kończy się miłość Boga. Znajdź najpiękniejsze miejsce na ziemi i tam zamieszkajmy, nie zakłócając spokoju wód i drzew, roślin i ptaków, słuchając szumu wiatru w liściach wszystkich kształtów i rozmiarów. Pokaż mi miejsca spokojne i ciche, te dla których na pewno warto być wyciągniętym bez zgody z miejsca w które na pewno kiedyś wrócę. Odnajdziemy poezję która zginęła w czeluściach czasu i ludzkiej obojętności a potem ze wzruszenia zamilkniemy na długie godziny, trzymając się tylko za rękę. Będzie tak cicho że będziemy słyszeć jak krew pokonuje w naszych ciałach swoją niekończącą się wędrówkę. Przerwiesz cisze i powiesz że nikt chyba po Ewie i Adamie ze sobą nie był jeszcze tak blisko. Przytaknę bo cóż można powiedzieć na taki ogrom piękna i szczęścia. Zapomnę na zawsze o nieszczęściu które mnie spotkało razem z przyjściem na okrutny świat, wrócę tam gdzie wrócić będę musiała i będę mówić. Opowiem o wodach spokojnych i wodach cichych, o szeptach gwiazd nad najwyższymi gałęziami drzew, opowiem o dźwięku krwi pędzących w żyłach kochanego człowieka i o śnie który prowadzi do wiosny. Będę ciągnąć opowieść a ludzie będą przystawać i sami na chwilę znajdą się tam gdzie chcą być odkąd tu przyszli, tam spędzą wieczność, tu ich nie będzie przez chwilę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *