jednym ruchem zmienić życie

Taka silna. Taka niezależna, język taki cięty, bizneswoman i kobieta sukcesu. Makijaż idealny, osobowość przyjemna i przyciągająca. Kobieta która elektryzuje i przyciąga po to żeby za chwilę odrzucić i uśmiechnąć się z politowaniem. Każda by chciała nią być. Być tą której tusz nigdy nie spłynie, pryszcz nie wyskoczy na środku czoła a nogi będą idealnie gładkie. Szczupłe, o pięknym kolorycie skóry. Pociągające. Niezależne i uwodzące, jak cała ona. Taka która wie kiedy brać a kiedy trzeba coś dać, kiedy oburzyć się a kiedy zaśmiać słodko. Niezależna od zdania innych, kimkolwiek by nie byli. To jest kobieta. A nie to co sobą prezentujesz ty. Coś takiego niezbyt kształtnego, na pewno zbyt grubego tu a zbyt chudego tam, z krzywymi zębami i wiecznymi zmianami nastroju. Słaby charakter, który łamie się i zalewa powstrzymywanymi łzami twarz przy każdym niepowodzeniu. Taka łasa na komplementy, ze pewnością nie potrafiąca przyjąć ich z godnością. Trochę żal. Trochę brak perspektyw, trochę nie wiadomo co powiedzieć. Co zresztą można mówić? Z pustego nawet Salomon nie naleje. Żeby coś zrobić, trzeba mieć z czego. A w tym przypadku nie wiadomo. Coś jest, ale wszystko jakieś takie nie tego. Nie takie, za mało, za dużo, za brzydkie, nie dość ładne, zbyt romantyczne, za mało pasji, za dużo niezręczności. Próbuj jak chcesz ale ja ci nie pomogę.

Chociaż wiesz, w życiu zawsze trzeba mieć cel. Jak masz cel to do czegoś pewnie w końcu dojdziesz. Nie będę dawać ci zbędnej nadziei że z tego coś będzie, bo to nie ja jestem tutaj od tego żeby cię popychać. Osiągaj swój jeden mały cel za drugim, może dla ciebie kiedyś to będzie coś znaczyć, odejdziesz z dobrym i kojącym uczuciem że to wszystko, że się coś udało a my jutro zapomnimy. Nikt nie odczuje większego bólu poza takim że no szkoda. Więc idź i próbuj wmówić sobie jakieś większe znaczenie. Nadaj je swoim marnym, pozbawionym wdzięku, przyciągania i mocy działaniom. Układaj swoje marzenia w piękne bajki które opowiesz dzieciom a potem ich dzieciom. Staniesz się małą legendą w swoim domu, taką ciepłą, do lubienia, takiej do rany przyłóż kiedy ktoś wyśmieje w szkole. Od czasu do czasu przypomnisz sobie kim mogłaś być. Ten idealny makijaż, osobowość przyjemna i przyciągająca. Kobieta elektryzująca i uśmiechająca się z politowaniem. Kochana i nienawidzona, znajdująca się świetnie w tej swojej roli, grająca ją idealnie. Dbająca o każdy szczegół, żaden nie umknie jej uwadze. Każdy przy niej chodzi jak w zegarku, otaczając oczywiście należytym szacunkiem. To jednak ciągle nie ty a czasu żeby stać się tym kimś z obrazka robi się coraz mniej. Wkrótce różne rzeczy z życia zaczną ci umykać w słabnącej pamięci ale ta jedna będzie się ciebie trzymać kurczowo. Nigdy obrazek tej kobiety nie wyjdzie z głowy, będzie śnił się po nocach jako niespełniony cel, jako szczyt szczęścia u stóp którego plątałaś się przez całe życie.

Mały sekret który przypomina się w gorszych chwilach. Wtedy kiedy pada deszcz a ty pragniesz słońca, kiedy ktoś zignoruje twój uśmiech i wtedy kiedy nieśmiałe pragnienie znaczenia czegoś więcej dla kogoś więcej zostanie rozwiany jak jesienna mgła. Twój szczęśliwy ląd oddali się razem z przerażającą myślą że makijaż nie jest idealny, osobowość przeciętna i nie interesująca. Znowu ta myśl ukłuje jak żądło, serce spuchnie w bólu i załka cicho. Że też szczęście w życiu jest powoli zależne od tego obrazka w głowie. Mała obsesja która staje się celem w życiu, smutne spojrzenie na wszystkie które w obrazek weszły. Bezczelnie prezentują makijaż i osobowość i przyciągają. To przecież przegięcie, ile można, co sobie myślą? Wiesz niby że to tyle warte co nic, masz więcej w swojej własnej niepowtarzalności. One za to takie powtarzalne i takie idealne. Idą… nie, nie idą, płyną chodnikiem w obcasach na wysokości. Kto normalny tak potrafi, przecież trzeba nic nie robić tylko uczyć się chodzić od nowa. Wszystko dla tego  żeby czuć się lepiej. Wszystko dlatego żeby osiągnąć skrywaną zawiść i nieskrywany podziw. Pławią się i kąpią w tym podziwie swoje gibkie ciała, widząc na świecie tylko siebie. Konkurują dyskretnie z innymi okazami natury, na tobie wspierając czubek markowego buta. Spoglądasz na nie smutno i cała zawiść i zazdrość ulatuje, ich urok osobisty nakazuje kochać i podziwiać. Oddawać wszystko i patrzeć że wyglądają w tym wszystkim tak dobrze. Ach, wstyd pomyśleć że ty mogłabyś tak kiedyś też tańczyć z gracją wśród płatków śniegu pod gwieździstym niebem. Niektórym niektóre rzeczy wolno, niektórym są zakazane. Takie życie, takie kasty. Każdemu według tego co się należy. Każdemu według potrzeb. Chyba nie masz ich zbyt wielu?

Wśród wszystkich żali świata o to że nie jest tak jak każdy z osobna chce będzie twój. Wielki, smutny, rozczarowany i pełen wyśmianych marzeń. Jedna z niewielu łez zakręci się w twoim oku i westchniesz cicho do swoich wyobrażeń o sobie których nie zdołałaś osiągnąć i pewnie nie osiągniesz nigdy. Będziesz bujać się na obłokach swoich smutnych oddechów, otoczysz się mgiełką czyichś spełnionych marzeń i tak będziesz zasypiać zawsze. Zasypiać by w snach czasem stawać się tym kim nigdy nie byłaś i nie będziesz. Nie będziesz osobą przyjemną i przyciągającą. Nie będziesz spoglądać z politowaniem, nie będziesz odrzucać a otaczać ciepłem. Będziesz kompresem na czyjeś rany. Uśmiech osoby oczyszczonej będzie budził cię dla kolejnego dnia. Nowe marzenia będą rozkwitały w twojej nieograniczonej miłości która wszystkich ściąga. Otwarte ramiona nie wykluczają nikogo, otaczają eleganckie panie które są dla ciebie obrazem tego kim nigdy nie będziesz. Otaczają biedne i bogate dzieci, małe murzynki i starszych chińczyków, przyciągają rozmarzone oczy i złamane serca, naprawiają rozdarte marzenia. Suszą łzy rozpaczy, odciągają z przepaści tych którym nic prócz przepaści nie zostało. Nie wykluczają, oddają jedzenie, oddają wiedzę, oddają ostatnie grosze. Nie liczą, odganiają złość i wyrachowanie. Złośliwych i wyrachowanych leczą i skazują na wieczną wdzięczność tobie. Wdzięczność która nie ciąży a przepełnia lekkością i świadomością własnego miejsca na ziemi w jednym dobrym człowieku. Tobie przecież niczego nie żal, na wszystko się zgadzasz, oddajesz, kołyszesz, kochasz.

Tylko ten obraz w głowie, ten obraz który przesłania całą twoją wspaniałość. To elektryzujące zachowanie, czerwone szpilki, elegancja, idealne zęby, przyciąganie i klasa. Patrzysz na te kobiety i nie umiesz dojść do tego jak to zdobyły. Jak to zdobyć możesz ty. Jak zamienić się na chwilę z jedną z tych szczupłych bogiń, jak wejść w piękne ciało i życie jednej z nich. Marzenie jest i nie opuszcza cię nigdy. Otwierasz ramiona, czyjaś radość napawa cię szczęściem. Ale potem patrzysz i widzisz że jesteś nikim ważnym, bo przecież do tych szpilek ci tak daleko, szpilki mają przyciąganie, są magiczne, są szczupłe, są cudowne i elektryzują.

Jak ja bym chciała być taka jak ona. Bije od niej naturalne piękno i klasa. Dobro niewymuszone rozdaje z promiennym uśmiechem. Życiu nadaje cel bez wysiłku, realizuje szczęście nie tylko swoje ale i czyjeś. Kiedy idzie, każdy za nią patrzy i się uśmiecha. Mężczyźni, kobiety, dzieci i zwierzęta idą za jej lekkim krokiem. Ma w sobie magię, ma w sobie przyciąganie, jej głos jest jak muzyka, uspokaja i uwodzi. Ona daje wszystko a dostaje jeszcze więcej, nie liczy, nie rachuje a wynik jest i tak zawsze korzystny dla niej. Taka niedostępna a taka ukochana przez wszystkich. Czuć, świat się cieszy że ją nosi na swoim łonie. Kołysze ją do snu i do przebudzenia, rozdaje świeże owoce i powietrze. Kiedy jest zła to burza prawdziwa przechodzi przez jej spojrzenie i ciało, wtedy każdy cichnie i nastrój świątynny otacza jej osobę. Chciałabym być taka jak ona, ale ten cel głupi, niedostępny. Ile bym żyła, nigdy nie osiągnę tego co ona. Na co zdają mi się ćwiczenia i wyrzeczenia? Na co ciało szczupłe do granic możliwości skoro ciągle nie ma uroku tego co jej kołyszące się biodra i brzoskwiniowa skóra? Wkładam co rano szpilki i ćwiczę uśmiech w lustrze ale co skoro to wszystko takie wymuszone. Myślę że każdy to widzi. Każdy widzi te ubytki, tę plamkę na spódnicy, niepewny wzrok pod rzęsami pociągniętymi najdroższym tuszem jaki znalazłam. Próbuję dziś jak co dzień, jak co dzień przegrywam z sobą i swoim pragnieniem. Analizuję swoje zachowanie i dzień, wracam myślą do każdego dnia i pragnienia które powstaje kiedy widzę ludzi jak ona. Nic, tylko takim być. Takim, co coś znaczy. Taką jak ona.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *