słońce

Kiedy świeci słońce, jesteś na wyciągnięcie ręki, ale nie umiem Cię złapać. Ubrany jesteś w słońce, w wiosnę, lato i spacery. Powinniśmy być razem tam, wśród zapachu traw i bezkresu, wolności, tak powinno być, tak jest dobrze. Mój pokój od jak dawna rozświetlony pierwszymi wiosennymi promykami, zapowiadającymi Ciebie. Powietrze nabiera znów tego zapachu, który znamy, który ożywia i pobudza do radości. Jesteś utkany z promyków słońca i zapachu trawy, nieśmiałości i bezgranicznego zakochania. Niech tak będzie zawsze i Ty bądź, z marzeniami o wspólnym domu wśród pól. Z zachwytem nad zielenią zboża w lecie, z długim przesiadywaniem i byciem razem. Odkryjmy to wszystko na nowo, tak, jak wtedy. Czuję, że to nadchodzi i to cieszy, motywuje do przejścia jakichś głupich przeszkód, trącących szarą codziennością. Za niedługo o tym zapomnimy, zostanie tylko zapach trawy i całe dnie w słońcu i miłości…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *