so fuck you anyway

Chyba tyle w temacie… Niezbyt miło, nie najbardziej wyrafinowany przekaz, ale co zrobić? Czasem nie ma wyboru. Trzeba ostro i mocno, bo już się tak w człowieku skumulowało, że wybucha w nieprzyjemny sposób. Rozbryzguje flaki i mózg po ścianach, w brzydkie, krwawe, a także brunatne i brązowe wzorki. Zazwyczaj nie znoszę takich widoków, jednak dzisiaj jestem dziwnie usatysfakcjonowana. Może i jestem złym człowiekiem. Nie mam czasu się nad tym zastanawiać, zżera mnie od środka złość i milion innych negatywnych emocji, jakie tylko jesteś w stanie sobie wyobrazić. Ciekawe, co potrafi się ze mną stać, kiedy tak składuję… formuję dużą, gigantyczną kulę nienawiści i ciskam wokół.

Co za szalona satysfakcja. Smutna. Ale szalona.

S a t y s f a k c j a.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *