so into you

Każdy kiedyś dostanie kubeł zimnej wody prosto w twarz. Całkiem nie zaplanowany, taki nagle, bach. Czegoś nie przewidziałaś… Cała pewność siebie, budowana z mizernych cegiełek padła szybciej niż powstała. Ale zaraz. Z cegiełek zbieranych co dzień, zbieranych z uśmiechów i życzliwości. I co, jak się otwiera przed tobą serce, to wszystko klapie jak przekłuty balon?

Czasem to tak jest. Że sobie kogoś upatrzysz. I ten ktoś rośnie i kiełkuje, żyje swoim życiem w twoim sercem a ty o niego walczysz dzień po dniu, raz z większym wysiłkiem, raz z mniejszym. Ale on ciągle tam jest i przypomina się ukłuciem w sercu. Upatrzysz kogoś, kto nie był wart upatrzenia. Czy ktokolwiek jest wart upatrzenia? Jest na pewno taka przyjaźń i miłość też, która jest warta zapatrzenia. Nierównego wyścigu o twoje serce i moje jedyne w nim miejsce. Pewne, szczególne, najlepsze. Jest to takie samo zapatrzenie jak ja sobie wykreuję. Tak samo oddane, ślepe i głupie. Ale w głupocie najlepsze, wzruszające i niepowtarzalne.

W czym być niepowtarzalnym skoro na świecie jest tyle ludzi?

Są takie chwile, kiedy zaczyna się wierzyć w swoją niepowtarzalność, ale dużo więcej jest takich, w których ostatecznie zwątpisz. Jeden fałszywy ruch i wypadasz z obiegu. Spadasz z najważniejszego miejsca na dużo gorsze, bo przeciętne. Na miejsce które mieści pięciu ludzi. Albo i więcej, ale w takim momencie to nie ma znaczenia. Cienka granica pomiędzy „na zawsze” a „na teraz”. Na czas, kiedy tak ci się wydaje, jesteś dla mnie najważniejszy. Potem, potem jak będzie to zobaczymy. Ale to drugie to już w domyśle. Czas zna bolesną prawdę. Nie ma na zawsze. Na zawsze jest dla najwytrwalszych. Ich nie ma. Boli to jak strzała prosto w serce, ale lepiej teraz, niż kiedyś. Nie chcę od ciebie obietnic, na ile. Ja chcę na zawsze.

„Thought: I love you.”

Pomyślane i powiedziane. Złamane w takich momentach, że nigdy byś nie pomyślał.  W takich, w których wznosisz się na wyżynach. Nagle się czujesz nieproszony we własnym domu. I co z tym zrobisz? Usuniesz się, bo rozmawiać o tym dobrym między nami trudno, a co dopiero o tym niezbyt? I jako mistrz czytania między liniami przeczytasz, że pierwsi będą ostatnimi. Nie, nie ci naprawdę pierwsi. Tylko ci, co się pierwszymi nazwali. Czyli ty.

Strzał w ego. Cel, pal.

Powiesz: ale ja byłem w środku tej nocy kiedy kogoś potrzebowałeś. Kiedykolwiek. Ale, zaraz. Potrzebował, nie ciebie. Ach…

I cel, pal, tylko już jesteś w swojej skorupie zastanawiając się, po co dalej oddychasz. I najgorzej, bo takich świetnych ludzi wybierasz do kiełkowania tu, w środku… Trudno, trzeba się z tym pogodzić, życie płynie dalej… (?) Tylko na następny raz nie koronuj się zbyt szybko. Pamiętaj, że świat w twojej głowie to twój świat w twojej głowie. Nie ma nic wspólnego z naszym światem tutaj. A ludzie tam nie mają nic wspólnego z ludźmi tu.

Idę szykować skorupę

 

„Gotta have more love – I just can’t get enough”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *