the air that I breathe

Prawie nigdy nie łapię się na tym, że gdzieś pędzę, próbując udowodnić sobie, że moje życie ma sens. Taki sens namacalny, malowany sukcesem, a przynajmniej dążeniem do sukcesu. Nie łapię się na tym, że zadowolenie z siebie i z tego, co mam i co mi się przydarzyło, trwa krótką chwilę i zaraz znika w przypływie nowych zmartwień. Prawie nigdy, ponieważ ja prawie zawsze pędzę, próbując coś sobie udowadniać, próbując zdobyć coś co nie moje, prawie zawsze się martwię i prawie zawsze zapominam o tym, że moje szczęście jest ze mną. Prawie zawsze jestem gdzieś, gdzie jest szaro, buro a ja jestem nieudacznikiem, który patrzy tylko w górę na tych, co według mnie mają wszystko. Wszystko, co ja chciałabym kiedyś mieć, czego nie mam. A jutro przecież mogę umrzeć. Umrę i co?

A jednak są takie dni, że wiem. Wiem, że reszta to dodatek, nieważne i pryszcz. Tylko Bóg mógł to wymyślić, że jeden uśmiech potrafi zamknąć w bańce. W takiej bańce oddycha się skondensowanym szczęściem, które ładuje na całe dni i lata, podczas których może dla mnie ciągle padać. Pośród deszczu znajdę zawsze suchą przystań, jak mały szałas w wielkim i ciemnym lesie, znajdę ciebie i będę się dziwić skąd się wziąłeś. Wziąłeś się w najlepszym momencie i czasie, zresztą dla wielkiego dobra nie ma złego momentu. Takie dobro będzie tak, jak obiecywało, czyli zawsze. Szczególnie wtedy, kiedy się ściemni i pada. Najszczególniej wtedy, kiedy wielkie szczęście przesłoni mi wszystko, łącznie z tobą, to wtedy najszczególniej. Ile trzeba mieć w sobie serca w sercu, żeby tak trwać. Jak trzeba potrafić kochać, to wiesz chyba tylko ty. W mojej głowie wiesz to tylko ty i dobrze mi tak. Jak ma mi nie być dobrze, kiedy otacza mnie warstwa puchu twojej miłości. Miękkiej, pachnącej, bezinteresownej, czułej i bardziej pewnej niż to, że jutro będzie kolejny dzień. Wybaczającej wszystko, co można wybaczyć i idącej tam, gdzie podobno wybaczać się nie da.

Nie wiem, jak określić miłość i jak udowodnić, że jest nieskończona. Ja to widzę w oczach, które są najbardziej szczere na świecie, które są łagodniejsze niż niebo w lecie w bezchmurny dzień. Dni w lecie, nieskończone łąki, czerwone wino i szczęście. Nic więcej nie trzeba. A miłość się po prostu rodzi, wzrasta wśród tego nieba i tych łąk. Miłość to jest to ciepło w lecie. Ten zapach wieczorami, dźwięk ciszy, szumu drzew i traw. Ciepło otula i sprawia, że wierzę, że nic złego nie może się wydarzyć. Nie ma do nas dostępu żadna zła myśl, żaden lęk, nic. Jest tylko to, że wiem. Wiem, że jestem tu u ciebie bezpieczna. Nie jest głupim tak zaufać. Głupstwem jest nie zaufać, nie wyciągnąć ręki, nie chłonąć dobroci i nie wdychać bezpieczeństwa z twoich włosów. Tego nie sposób zapomnieć. Po prostu nie da się tego zapomnieć, bo kto raz poczuł zapach miłości, szczęścia i zaufania, ten nigdy go nie zapomni. Nie zapomni i będzie walczyć o to szczęście, jeśli tylko nadejdzie zagrożenie. Nie da się nie walczyć, mając w pamięci ten zapach. Pamiętając ten wzrok, to bezchmurne niebo w lecie, miłość ciepłą i miękką. Nikt przecież nie chce żyć bez domu.

Ty jesteś moim domem. Nie da się nie szaleć ze szczęścia, kiedy ma się świadomość cudowności życia. Cudowności życia koło ciebie, codzienności koło ciebie, twojej wyrozumiałości, spokoju i wrażliwości. Czego chcieć więcej? Tylko tego, żeby każdy jeden człowiek na ziemi był zawsze w centrum. W środku oka, głęboko w sercu, na pierwszym miejscu u kogoś, kto go kocha. Niech każdy będzie otulony miłością jak futerkiem, które w zimie grzeje a w lecie chłodzi i pięknie pachnie. Niech każdy ma kogoś, kto podnosi rękę tylko po to, żeby pogładzić po policzku z delikatnym uśmiechem. Kto robi jedzenie po to, żeby ten drugi się uśmiechnął z wdzięcznością i poszedł po chleb rano. Niech każdy ma kogoś, kto słucha uważnie lęków i radości, nawet, jeśli to już nudne. Niech każdy ma ciepło, lato, niebo piękne i bezchmurne. Niech nikt nie będzie bezdomny.

Na sam koniec okaże się, że nic więcej do życia nie potrzeba. Tylko tej pary oczu, tego noska, tych dłoni, szerokich ramion i świadomości, że można powiedzieć wszystko. Tutaj może zamknąć się cały świat, stąd mogę czerpać potrzebną dobroć i spokój. Tu jest mój wielki przykład do naśladowania, moje codzienne zdziwienie, że naprawdę można tak kochać.

You’re all I want

//https://www.youtube.com/watch?v=HydvceA1PAI

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.