to build a home

Myślę że zbudowałam już dom. Myślę że myliłam się sądząc że nigdy tego nie zdołam zrobić z powodu braku pieniędzy. Z powodu niskich zarobków i słabej samokontroli. Z powodu niepodołania i nie ruszania się ku marzeniom. Z powodu wielu powodów, a wszystkie kręcą się wokół bardziej lub mniej bardzo skutecznej mnie. Tak jakby wszystko zależało od tego czy zmarnuję dzisiejszy dzień na nie pędzeniu za poradami żeby właśnie spełniać marzenia. Czasami nie potrafię sobie powiedzieć nie więc nie mówię sobie nie i brnę w coś czym każdy kto spełnił się przed chwilą wzgardziłby z politowaniem spoglądając na mnie. A ja opieram się na swoich decyzjach wiedząc że większość zdecydowanie wynika z lenistwa. Mimo tego zbudowałam sobie dom. Postawiłam dom i patrzę na jego piękno, które nigdy mi się nie znudzi, bezwzględne poczucie bezpieczeństwa dzięki któremu będę spać spokojnie jak nigdy wcześniej i na to że jest cały mój. Nikt mi go nie weźmie, nie wyciągnie ręki po kredyt bo jest mój, moimi rękami przytulany, moim sercem napędzany do życia i wzrostu. Nareszcie jest, kocham go, nigdy go nie oddam i nie wymienię na nic innego. Wiem że zostanę w nim do śmierci… Może i po, zależy czym jest niebo. Moim niebem na razie jest on, mój dom, mój jedyny i naprawdę mój dom.

Jaki on jest? Ciepły. Otacza mnie ciepłem w każdy nieprzyjemnie deszczowy i wietrzny dzień. Osłania przed popadnięciem w skrajnie zły humor, zakopuje moje dołki. Robię swoje, zanurzam się i jestem u siebie. Jestem sobą i nie jestem w tym sama. Głaszcze mnie po rękach, podaje słowa na tacy i przytakuje nawet wtedy kiedy mnie wydają się zbyt banalne. Jest wierny. Ja nigdy nie zmienię go na inny i nikomu nie oddam a on nie odda mnie. Ukryje w ciepłym wnętrzu przy pulsie swojego wielkiego serca póki niebezpieczeństwo chcące nas rozdzielić nie zniknie. Mówi mi żebym poszła spać, nie myślała o jutrze i po prostu spróbowała zapomnieć że coś takiego istnieje. Że są na świecie źli ludzie którzy łamią innych ludzi. Ludzi takich jak ja. Są źli ludzie a kiedy ja mu to mówię widzę ból w jego wielkich oczach, on wierzy że wszyscy chcą dobrze, jednocześnie mnie broniąc przed podmuchami zimna. Czasem jednak zdarza się że nie zdoła mnie ochronić. Wtedy przyjmuje, kołysze, łata rany, usypia i naprawdę przez chwilę wierzę że świat zechce zmienić się tak jak ja tego chcę.

Zbudowałam sobie dom w którym jestem sobą bardziej niż sama ze sobą mogłabym kiedykolwiek być. Zbudowałam i pokochałam bo to moje największe spełnione marzenie. Patrzę i wyciągam rękę po inne, drugą przyciskając go do serca. Jestem człowiekiem, jestem zachłanna więc chcę więcej. Mierzę dalej. Marzę dużo ale mój dom trzymam przy sobie. Ściskam mocno, bo z innych marzeń mogę zrezygnować. Z niego nigdy.

Odnalazłam go nie wiedząc czego szukam. Wiedziałam, że potrzebuję zadomowić się gdzieś, jak najszybciej. Serce mi zawsze skowycze bo ja taka jestem i na to sobie pozwalam. Nie mogę więc pozwolić sobie na nie mieszkanie gdzieś. Musiałam znaleźć i szukałam bardzo zdesperowana…. on przyszedł do mnie i zaczęło się siódme niebo.

Tak spełniają się marzenia a to jedno moje, największe.

dwór artusa gdańsk
dwór artusa gdańsk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *