to ma sens

Wracasz właśnie wtedy, kiedy wydaje mi się, że pokonałam własne słabości. Wtedy, kiedy uważam, że zabłysnęłam siłą. Przychodzisz i z miłym uśmiechem uświadamiasz mi, że nie opieram się na sobie. Że siła nie pochodzi tylko ode mnie. Tworzysz fundament mojej siły. Tworzysz moją teraźniejszość, jesteś we wspomnieniach przeszłości i wielką nadzieję na przyszłość. Przychodzisz i pomagasz, wtedy kiedy wydaje mi się, że mogę wszystko sama. Odchodzisz wtedy, kiedy wydaje mi się że już nie mogę wytrzymać życia napierającego na moje barki. Myśli eksplodują mi w głowie a ty po prostu mówisz że nie wiesz. Jakbyś tak mógł nie wiedzieć. Jakby to było realne, tak nie wiedzieć, odchodzić, odpuszczać, puszczać mnie samopas. Puszczać, patrzeć jak spadam, jakbyś tak wiedział, że wstanę. Tylko w tym spadaniu moim najgorsza jest moja myśl że właśnie kończę. Nigdy nie podniosę się do ciebie i to będzie ostatnie spadanie. Że dzisiaj ta bułka była ostatnia, nie będzie więcej bułek rano. Nie będzie ukłucia żalu kiedy oczekiwania są zawiedzione, nie będzie stresu i nie będzie radości. Bo to ostatnie spadanie.

Czasami własne emocje przerastają pojemność skrzynki na emocje w środku. Później ona się rozpycha i kiedy ktoś pyta dlaczego – jak odpowiedzieć dlaczego. Nie wiadomo dlaczego. Dlatego że za mała pojemność. Oni znowu zapytają dlaczego. Kiedy powtórzysz nie wiem to machną dłonią i odejdą. Odejdą a ty dalej nie będziesz wiedzieć dlaczego. Po prostu za mała pojemność.

Ty nie rozumiesz tego problemu. W twoim wielkim sercu się wszystko mieści. A moje zostało jakiś czas temu ściśnięte. Chyba tak, bo naprawdę nic nie mieści, a generowane do mieszczenia jest dużo. Dużo do pomieszczenia, mało miejsca, a potem znowu pytasz dlaczego i każesz się dowiedzieć. A to po prostu mój własny światopogląd się rozpycha, moje podejście do świata idzie na przekór wszelkiemu rozsądkowi i prowadzi mój środek do samozagłady. Całkiem autentycznie spadam znowu, znajduję cię wzrokiem na górze, mały punkcik, który szybko tracę z oczu. Skupiam się na swoim ściśniętym wnętrzu i wierzę w to, że to tylko zły sen. Najgorszy sen, który się naprawdę nie kończy.

Najgorzej być sobą. Być tobą bym wolała. Zawsze lepiej być kimś, ktoś inny ma mniejsze problemy i większe aspiracje niż ja. W związku z tym daj mi być tobą. Dam ci siebie za to, spróbuj uporać się z tym dlaczego i powiedz mi dlaczego. Rozpracuj tajemnicę ściśniętego wszystkiego, opowiedz mi to po kolei. Uwolnisz mnie z koszmaru, oddalisz złe sny, zjawisz się jak zwykle w porę, wyciągniesz rękę i w końcu będę wolna. Wolna do czasu kiedy znowu będę myśleć za dużo i okaże się, że pojemność jest za mała, pozwolisz mi spaść i podniesiesz. Cały czas wierzę w tę część z podnoszeniem. Naprawdę wierzę, że się to w końcu zdarzy, że podniesiesz to co zostało upuszczone. Podniesiesz, oczyścisz, włożysz na miejsce.

Przyjdziesz i powiesz tak to ma sens. Nie martw się więcej i nie zastanawiaj bo to ma sens. Nie bujasz w obłokach to naprawdę ma sens. Cokolwiek powiesz, wiesz, że ja uwierzę i chociaż to może nie mieć sensu to pójdę za tym i znowu wygram najlepsze chwile w życiu. Tak w to wierzę. Wygram i nie będę oglądać się za siebie obiecuję. Nie będę patrzeć na krytykę złą tylko na dobrą, zapomnę dni deszczowe i zapamiętam tylko wakacje wieczory ciasto i kwiaty. Zapomnę o zazdrości i będę się ciągle śmiać. Tylko powiedz że to ma sens. Moje szczęście będzie trwać wiecznie będę zrywać kwiaty i biegać po polanie w lekkiej sukience tak jak śniłam. Będę lepszym człowiekiem nawet będę dobrym człowiekiem, będę dzwonić do rodziny i sama zadbam o wszystko. Naprawdę to wszystko i dużo więcej. Tylko powiedz, że nie tracę czasu. Powiedz że to ma sens.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *