ty druha we mnie masz

Idę do ciebie. Po drodze znajduję to, co pogubiłam przez ostatnie lata, wpatrując się w coś… w co – nie wiem, skoro przepadło, a te błyszczące cenności tu dalej są. Idę i zbieram w całość, przeplatając wspomnieniami o radosnych latach, o tym czasie, który sobie dawaliśmy. O czasie, który zabrałam i zamknęłam dla siebie, po co? A Ty tu jesteś, bez urazy wyciągasz rękę którą przytulę do serca i już nie puszczę. Poskładam na nowo kawałki i zbuduję na nowo coś lepszego, naszego, niezniszczalnego. Idziesz i zostawiasz mi uśmiechy i radość. Puste miejsce, które wiem, że będzie zapełnione. Gdzieś tam będzie twoje serce, to spokojne, uspokoi i mnie. Gdzieś tu są twoje durne pomysły, zmartwienia i to, co wiesz, że będzie. Trzeba wytworzyć mur, własne schronienie przed innymi, którzy nie mają tego co masz a tego chcą. Przełożę to na wspomnienia, nadłożę chęci, dołożę miłości, jakoś to będzie. Otoczysz mnie a ja ciebie i jeszcze otoczymy wszystkich których bliskość jest balsamem na spękane usta, będziemy tak sobie żyć. Czy da się być tu szczęśliwym? Ja sądzę, że tak, to będzie nasz przedsionek nieba, mamy na to szansę. Wkrótce okaże się, że jesienne wieczory nie są zimne i zbyt szybko ciemne, że praca nie jest tak ciężka, kiedy będę mogła zadzwonić, jak poczuję, jak to dobrze mieć takiego przyjaciela… a ja, niech ja dla ciebie będę tym samym czym ty dla mnie.
Idę w kierunku tego ciepła i tak się cieszę w środku, jak kiedyś, kiedy czekaliśmy na prezenty…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *