until

Myśl czym mógłby być świat dla mnie gdybym nie poznała ciebie wydaje mi się cokolwiek straszna i nie chcę jej kontynuować. Czuję się jakby ktoś odebrał przyrodzie połowę kolorów. Życie bez połowy uczuć, odczuć i emocji, przetarte jak stara szmatka. Chleb z wieloma dziurami przez który patrzę i widzę rzeczywistość przez wielkie drożdżowe koła. Niepokojąca wizja pokazująca ile mogę stracić jeśli stracę ciebie, ale również ile mogłam stracić ciebie nigdy nie poznając. Mijając obojętnie jasne loki i całkiem introwertyczną sylwetkę na korytarzach, patrząc tylko przed siebie a nie wokół, tracić dzień po dniu szansę na piękne życie koło pięknego człowieka. Przelotnie tylko minąć wzrokiem oczy w których wszystko się wyjaśnia, ochładza i uspokaja, żywe odbicie nieba w lecie. Zacisnąć dłonie wtedy kiedy twoje wyciągnęły się do uścisku i przez to nie poczuć nigdy niesamowitego poczucia bezpieczeństwa. Przechodzić codziennie, codziennie tracić szansę na poznanie najciekawszego świata na świecie.

Tymczasem zatrzymałeś mnie, zapatrzyłeś w swoje oczy i pokazałeś mi świat zupełnie niezwykły. Każdy listek, ptaszek i powietrze nawet nabrały nowych kolorów a ja patrzę na nie od wtedy ciągle jak na rzeczy nowe, nieznajome i absolutnie niesamowite. Otwarłeś ramiona w których posłusznie się schowałam. Cały hałas który kiedyś mnie nękał odszedł jakby nigdy go nie było. Wszystkie marzenia stanęły przede mną otworem i w tym jednym dniu wiedziałam że będą nasze a ja zrobię wszystko żeby tak było. W tej jednej chwili której nigdy nie zapomnę, wiedziałam od razu że znam cię od zawsze, że znam twój dotyk i rozumiem twoje myśli. Dałeś mi swobodę bycia sobą taką jaki każdy jest przed sobą tylko a mnie się to spodobało. Zupełnie niesamowite, zupełnie intymne, najgłębsze i myślę że niepowtarzalne. Wbrew temu co twierdzisz, to zdarza się raz na cały żywot, a dla niektórych i wtedy nie. Jeśli więc bym cię wtedy minęła i przeszła, poszła nie zauważając, mimo braku wiary w przeznaczenie, myślę że to byłby mój stracony raz. Potem nic nie było takie samo, przedtem nie było nic takiego.

Myślę że też to zauważysz. Wtedy kiedy usiądziemy przedostatni raz razem, niepewni jutra ale nie zaniepokojeni, spełnieni i nie zabiegani, ujmiesz moją rękę tak jak zawsze ujmowałeś i powiesz mi to wszystko co ja mówię tobie. Nachylisz się bardzo powoli i pocałujesz w czoło, brzydkie i zmarszczone a dla ciebie jak zawsze piękne. Jeśli już dożyjemy czasu razem, jeśli dożyjemy takiego czasu razem to ten dzień na pewno nadejdzie. Dzień w którym uznasz że ta szansa nie była jedną na milion, była jedną na nasze dwa życia. Była a myśmy ją złapali bez pośpiechu jakby nigdy nie mogła uciec, ulecieć zraniona albo zdradzona, cała we łzach rozpaczy patrzeć jak odchodzimy od siebie daleko, odchodzimy od siebie na zawsze, płacząc z głębi serca ale nigdy nie oglądając się za siebie. Siedlibyśmy tak daleko od siebie i szukali słabo widzącymi oczami tej dawnej osoby za którą tęskni całe jestestwo. Patrzylibyśmy przed siebie i tylko brakłoby tego że komuś moje stare czoło się podoba a dłoń ściska w swojej nie z przyzwyczajenia. Przytula tak mocno jak zakochany nastolatek, jest czuły jak dojrzały mężczyzna. Spełnia wszystkie marzenia jeśli tylko się jest wystarczająco cierpliwym. Siedzielibyśmy samotni a co najgorsze, bez tych i całej wielości innych kolorów których świat nie podaruje jeśli nie spojrzę przez twoją miłość.

Ale mnie zatrzymałeś, pociągnąłeś za rękę. Uratowałeś przed szarością, przed niepełną wartością, przed wszystkim co jest tylko trochę smutne, trochę radosne, trochę puszyste, trochę śmieszne. Półśrodki nie zadowalają ciebie ani nie zasilają twojego świata, silnego wartościami i przekonaniami, silnego siłą która przyciąga wszystkich i wszystko a przy tym łagodnego, wyrozumiałego, mądrego i pełnego miłości. W tym silnym cieple będę kiedyś siedzieć i sobie spokojnie umierać, wiedząc że te ręce mnie zaniosą pod gwiazdy i pomyślą dla mnie wszystkie możliwe życzenia. Stare usta wypowiedzą wszystkie modlitwy i poniosą do końca, tam, gdzie gwiazdy kończą żywot i tam gdzie rodzą się na nowo. Tam już ze mną pewnie zostaniesz bo nigdy mnie nie opuściłeś i tak jak zaczynaliśmy razem, skończymy wszystko razem i będziemy tak bardzo szczęśliwi że nikt nigdy tego nie zrozumie. Nawet ja i ty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *