W

Gdzieś wśród dymu, plam pod szklankami z zimnym piwem, wśród dźwięków cudnego jazzu, nagle zrozumiałam, że cię kocham. Gdzieś w tym twoim profilu, kilkudniowym zaroście, uśmiechu posłanym w przestrzeń, znalazłam to, czego szukałam. Czy serce zabiło mi szybciej? Oczywiście. Ale to nie wygląda i nigdy nie będzie wyglądać tak, jak mówią książki. To jest dużo piękniejsze, to uczucie ciepła i bezsilności. Że tym wzrokiem zgarniesz mnie całą i zabierzesz, bo możesz. I zaczynamy od tego momentu istnieć jako my – zamknięci w dotyku, uśmiechach i w świecie, którego nikt inny tak dobrze nie rozumie.

Patrzę w przyszłość z całkiem ślepą ufnością, że tak będzie zawsze – nie policzę nigdy łez, które spadną przez Ciebie na moje policzki ani łez, które ja wycisnę z Twoich oczu. Policzę i schowam wszystkie uśmiechy, ciepło i twój zapach… i wiem, że nasza miłość będzie pachnieć, będzie ciepła i będzie uśmiechnięta – na zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *