wakacji…

Niby mam wakacje, a tu cały czas coś do roboty. Nie, że narzekam bo wiele z tych zajęć jest niesamowicie przyjemna, ale brakuje mi (po tych miłych zajęciach, oczywiście) takiego sam na sam ze sobą. Siąść przed komputerem (albo przed notatnikiem), napisać wreszcie coś, pouczyć się języków, porysować (pomalować), porobić zdjęcia i poczytać. Pomarzyć, pospacerować. Zrobić to, na co faktycznie mam ochotę bez jakiegoś durnego poczucia winy. Wtedy będą wakacje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *