wszystko co złe

Wszystko co złe i psujące zwyczajne zadowolenie z życia przychodzi tak, jak radosne chwile, całkiem znienacka. Napada i wstrzymuje na chwilę oddech. Wyciska łzy z oczu i wprawia serce w wibracje rzucające je po całej klatce piersiowej. Czasem wydaje się że właśnie zło przekroczyło swoje limity i nieszczęście które nadeszło jest właśnie największe na świecie. Czasem sprawia taką przykrość, że aż słów brakuje. Trzeba zamknąć się samemu i samemu ją przeżyć, niech się zadomowi, zalej ją gorącą herbatą i poczekaj aż odejdzie. Kiedy siedzi pod sercem to nic nie może jej ruszyć, nawet twoje łzy które rozmiękczyłyby głaz. Wszystko co złe jest twardsze niż głaz. Tylko ty swoją siłą możesz je rozmiękczyć. Wyprosić niepokój spod serca, odsunąć złe myśli i kompleksy. Jakoś tak, tylko ty.

Jak ciężko jest uwierzyć w to, że będzie dużo lepiej niż jest? Skoro jest źle to mamy robotę. Możemy porozmawiać, mamy wreszcie o czym. Słuchaj, proszę, zostaw wszystko. Idź na długi spacer ze swoją wyobraźnią, tą jej częścią która nie dorabia ci tłuszczu i złych cech charakteru, porozmawiajcie. Dowiesz się że jesteś dobrą osobą, która potrafi opowiadać lepsze baśnie niż ktokolwiek potrafił do tej pory. I to nieprawda, że wszystko już zostało wymyślone, w końcu żyjesz po raz pierwszy. Nikt nie jest w stanie cię podrobić a ty nie jesteś w stanie podrobić nikogo, niech więc twoje jasne światło nigdy nie gaśnie. Ja wiem że to nieprawda, że nie pozostało nic do odkrycia, czego by się nie chwycić. Wiem, ile możesz naprawić i odnowić, ile odkryć uśmiechów dzięki temu że pracujesz. Ktoś cię tutaj powołał, ktoś powiedział chodź, daj komuś szczęście.

Dajesz więc szczęście z siebie, nie wiedząc nawet o tym kiedy i jak, dajesz a niektórzy się uśmiechają. Ci niektórzy, idący wśród tłumu obojętnego na ciebie, uśmiechają się i już ich dzień jest inny. A ty kogoś inspirujesz i oświecasz, wnosisz swoje życie w życia czyjeś i tak się ubogacacie. Oddajesz im swój dystans do siebie i świata, oddajesz swoje odkrycia, zaskakujesz inteligencją i odkrywasz nowe pokłady radości które oni właśnie mogą w tobie obudzić. Nie wiesz nawet kiedy i jak, szczęście rozdajesz otwartymi ramionami. Jak więc się smucić? Załóż różowe okulary i spójrz na siebie przez nie. Tak cię widzimy.

Jeden z takich dni który bije cię chociaż już dawno podkuliłeś ogon. Leżysz i marzniesz pod tymi batami na lodowatym deszczu i bez nadziei. Stres pasie się na twoim strachu i bezradności. Zgubiłeś drogę i nie wiesz czy ona właśnie się tak smutno nie kończy, tak bezbarwnie, tak beznadziejnie. Każdy kto cię widzi od razu smutnieje i idzie dalej swoją drogą. Omija ten leżący smutek i rozpacz, a twoja siła gdzieś uleciała, różowe okulary zostały oddane komuś kto potem je zabrał i sam odszedł, nie ma nadziei, nie ma perspektyw. Sny dawno odeszły, nie ubarwiają odpoczynku. Nie ma koszmarów, nie ma snów dobrych i ciepłych, jest tylko pustka i niepokój. Pusta noc odchodzi swoim szybkim krokiem, wolno nadchodzi zimny dzień i tak w nieskończoność. A wiesz dobrze że nieskończoność kończy się dopiero wtedy kiedy ty ją kończysz. Nie ma u nas nieskończoności smutku, nie ma nieskończoności radości. Jest tylko to co sam stwierdzisz że ma być. Tak dużo, tak trudno, tak zrób żeby już smutku nie było.

Tak zrób a ja będę w cieniu twojego uśmiechu. Będę się skradać i podglądać, sycić swoje serce twoją radością, tańczyć wtedy kiedy nie widzisz. Zniechęcać się wtedy kiedy ty się zniechęcisz, uciekać od życia wtedy kiedy płaczesz i prosić żeby tak było zawsze. Odpukam każde złe słowo na nasz temat, wierząc w to że jeśli będę myśleć wystarczająco intensywnie nad naszym szczęściem, to w końcu ono nam się wykluje. A potem będzie naprawdę jak w marzeniach, daleko od zwariowanego świata, całkiem inaczej niż mówią wszyscy. Będziemy sobie niekonwencjonalnie naprawdę odkrywać sens szczęśliwego życia, które sobie sami przygotujemy. Wyrzucisz z mojego słownika na zawsze słowo niemożliwe. Ja je zapomnę i będę liczyć. Policzę wszystkie twoje kroki i łzy, policzę kilometry naszych przygód, policzę kolejne zmarszczki wokół naszych oczu. Przestanę liczyć szczęśliwe dni, żyjąc je do samego świtu dnia następnego. Nie będę nam odejmować lat, będziemy żeglować przez życie szczęśliwie i tak, że jak staniemy przed Bogiem, to On pokiwa głową z uznaniem. Powie że sam by lepiej tego nie wymyślił. Co jest lepsze od dumnego z nas Ojca?

Kiedy już pożegnasz świat będziesz przecież wiedzieć że nie odchodzisz ot tak. Pójdziesz dalej i powiesz że ten znak który został jest taki akurat. Nie za duży, nie za mały, niezbyt rozhukany, taki po prostu. Taki jak ty. Odejdziesz i powiesz że mam nie płakać bo to nic nie zmieni, zresztą jeśli niebo jest dobre, to to będzie jedno wielkie posiedzenie znajomych na piwie. Wierzymy oboje przecież, że w niebie nie będziemy wreszcie tracić czasu. Ja w to wierzę, że prócz braku smutku, w niebie każdy będzie miał inne niebo. Każdy przecież jest stworzony inaczej, niebo więc będzie dla każdego inne. Odpowiesz, że po co w takim razie tęsknić, po co ubierać się inaczej, skoro to tylko chwila będzie osobno? Całkiem tak jak kiedyś, z tym że po drugiej strony jest trochę bardziej niewiadoma niż w życiu. Wkrótce razem będziemy oglądać świat inaczej, tylko na tym będzie polegać różnica, że gdzieś z góry. Wszystko co w nas najlepsze zostawimy bliskim a potem popędzimy w nieznaną jeszcze radość. Marzenia, miłość i wiara nas poprowadzą, one dokładnie znają już naszą drogę.

Potem będzie już cisza i ze zmartwień pozostanie tylko pył. Cisza, pył i radość z całego życia wybuchnie piękną lawą. Mówię ci więc, nie ma się co martwić, ze zmartwień i tak nic nie zostanie, a ten kto cię nie kocha tylko traci czas… Miłości się nie odrzuca, czułość się pielęgnuje a cierpliwość szanuje bardziej niż wiek. Potem nie będziesz się już martwić, zignorujesz niepokój o dzień jutrzejszy i pójdziesz spać. Jutro będzie wszystko od nowa, od nowa radość i od nowa smutki. Ani radość ani smutki nie będą rządzić tobą, bo pójdziesz wreszcie soją drogą, bardzo skupiony, bardzo skoncentrowany i tak do końca naszej ziemskiej względnej niezależności.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *